poniedziałek, 28 grudnia 2015

Świętujemy ponad 3.000 czytleników.....

    Wow Kochani jesteście wielcy. To właśnie dzisiaj stuknęło ponad 3.000 czytelników. Zaczynając pisać tego bloga  nie spodziewałam się tego. Myślałam, że tyle będzie dopiero jak skończę pisać tą historię. Jednak nie. Was ciągle przybywa i bardzo mnie to cieszy. Moje serce rośnie a głowa jest pełna pomysłów na kolejne rozdziały. Niestety jesteśmy już coraz bliżej końca tego opowiadania. Ale spokojnie. Będę pisała kolejnego FF. Tylko tym razem o Lou z 1D. Mam nadzieje, że będziecie ze mną. Jeszcze raz wielkie dzięki.
  Życzę wam miłej nocki.
Pozdrawiam
~Mrs. Tomlinson.... :)

P.S. Filmiki na miły nastrój.... :)





niedziela, 27 grudnia 2015

Dla Ciebie... cz.44

Włącz...

* Tego samego dnia wieczorem *

* Oczami Weroniki *

     Ten dzień był niesamowity. Nogi jeszcze nigdy mnie tak nie bolały. Cały dzień chodziliśmy po Londynie. Zwiedzaliśmy i robiliśmy sobie zdjęcia. Byliśmy nawet w wesołym miasteczku. Jak zawsze w takim miejscu poczułam się tak jak bum miała 9 lat a nie 16. Może dlatego, że uwielbiam takie miejsca. Przy jednej budce  Liam wygrał dla mnie wielkiego pluszowego słonia. Oczywiście był różowy. Innego bym nie chciała. Około 19-tej wyszliśmy stamtąd i ruszyliśmy w stronę domu chłopaków. W połowie drogi zatrzymałam się na środku chodnika i nie szłam dalej. Spojrzałam na Liama, który zatrzymał się kawałek przede mną. 

- Kochanie dlaczego nie idziesz? - zapytał i podszedł do mnie.
- Bo nie. - powiedziałam i podałam mu słonia.
- Wiesz, że to nie jest odpowiedź. - powiedział i dał mi całusa.
- Wiem. - dopowiedziałam.
- To dlaczego nie idziesz? - zapytał ponownie.
- Nóg już nie czuję. Poniesiesz mnie? - zapytałam z uśmiechem.
- A wiesz dlaczego bolą cię nogi? - zapytał.
- Dlaczego? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Przez te buty. Nie rozumiem dlaczego je założyłaś. - powiedział.
- Bo je lubię.To co? Poniesiesz mnie? - zapytałam ponownie.
- Wskakuj. - powiedział i się odwrócił a ja mu wskoczyłam na barana. Szybko dogoniliśmy pozostałych i Liam wcisnął mojego słonia do rąk Zayna bo nie umiał nieść jednocześnie mnie i jego. Po drodze wygłupialiśmy się i robiliśmy sobie jeszcze zdjęcia. W domu byliśmy jakoś po 20-tej. Zaraz jak Liam mnie postawił ściągnęłam buty i odebrałam mojego słonia od Zayna. Najszybciej jak umiałam weszłam na górę i poszłam się przebrać. Nie obyło się też bez szybkiego prysznica. Kiedy się odświeżyłam założyłam swój ulubiony dres i zeszłam na dół. Pozostali już tam byli i oglądali nasze zdjęcia na telewizorze. Usiadłam obok Liama i oglądaliśmy dalej. Kiedy skończyliśmy obejrzeliśmy jeszcze jakiś film. Oczywiście był to horror. Przez prawie cały film siedziałam przytulona do Liama. Oczywiście jemu to pasowało. Jak zwykle z resztą. Tak jest zawsze kiedy oglądamy razem horror. Ja się do niego przytulam ze strachu a jemu to pasuje. Kiedy film się skończył była 1;15. Chłopcy oczywiście chcieli obejrzeć jeszcze jeden film, ale my nie miałyśmy na to ochoty. Wszystkie wyszłyśmy z salonu zostawiając chłopaków samych.  Kiedy byłyśmy już na schodach usłyszałyśmy z salonu dźwięk muzyki. Oglądali kolejny film. " Ciekawe o, której skończą? " pomyślałam i poszłam na górę. Kiedy zasnęłam nie wiem. To był długi dzień.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej miśki. Przepraszam was bardzo, że tak długo musieliście czekać. Mam jednak nadzieję, że zrozumiecie dlaczego tak późno dodałam ten rozdział. Otóż zaczęłam już pracować nad nowym blogiem i to mnie bardzo pochłonęło. Efekty poznacie już nie długo. Przepraszam was też, że ten rozdział jest taki krótki. Obiecuję, że następny będzie dłuższy. Czekam na wasze opinie w komentarzach. Pozdrawiam was cieplutko i do nn....

~Mrs. Tomlinson...

czwartek, 10 grudnia 2015

Dla Ciebie... cz. 43

Włącz...  

*Tego samego dnia popołudniu*

*Oczami Darii*

  Ten dzień rozpoczął się świetnie. Nawet nie wiedziałam, że Hanka umie tak gotować. Po skończonym śniadaniu chłopcy zaproponowali, że pokażą nam Londyn. Spodobał mi się ten pomysł. Z resztą jak wszystkim. Razem z dziewczynami i Dawidem poszliśmy na górę się przebrać. Nie rozumiałam po co Dawid się idzie przebrać skoro wyglądał super. Ubrałam się w zestaw, który kupiłam na początku lata. Kupiłam go bo bardzo mi się spodobał a teraz jest świetna okazja, aby w nim wyjść. Uczesałam się i wyszłam z pokoju. Byłam pierwsza bo słyszałam jak w pozostałych pokojach co chwilę otwierają i zamykają się szafy. Ruszyłam w stronę pokoju Dawida bo u niego też co chwilę trzaskały drzwi. Jak nie szafy to od łazienki. Kiedy byłam już przy drzwiach poprawiłam bluzkę i zapukałam.
- Mogę? - zapytałam uchylając lekko drzwi.
- No pewnie. Wchodź. - powiedział w samych rurkach i trampkach.
- Ty jeszcze nie jesteś gotowy? - zapytałam i dałam mu całusa w policzek.
- No. Nie wiem jaki T-shirt założyć. - powiedział wyciągając kolejny T-shirt z szafy.
- To załóż koszulę. - powiedziałam i usiadłam na jego łóżku.
- Koszulę? Myślisz? - zapytał patrząc na mnie.
- Tak. Tak myślę. - powiedziałam i posłałam mu czuły uśmiech.
- Ale którą? - dopytywał.
- Tą niebieską w kratkę. - powiedziałam.
- Jesteś kochana. - powiedział i podbiegł do mnie dając całusa w policzek.
- Wiem. A teraz idź się ubrać. - powiedziałam.
- Już idę. - powiedział i znikną z koszulą w łazience.
- A mogę skorzystać z twojego laptopa?! - zawołałam.
- Tak! - usłyszałam w odpowiedzi.
Wzięłam urządzenie na kolana i je włączyłam. Na szczęście był on w stanie uśpienia i zaraz po włączeniu wyświetliła mi się jego skrzynka mailowa. Nie chciałam być wścibska, ale zerknęłam. Od razu w oko wpadła mi wiadomość od " Damiana ". Ciekawe kto to. Wiadomość ta nie była przeczytana. Postanowiłam się tak daleko nie posuwać. To wiadomość do Dawida. Dlatego to on musi ją przeczytać a nie ja. Tylko bardzo mnie ciekawi kim jest ten Damian. Nagle z łazienki wyszedł Dawid kompletnie ubrany i uczesany. Jak zwykle wyglądał świetnie. Coś jeszcze mówił, ale nie wiem co bo zamyśliłam się o tym kim jest ten Damian.
- Jak myślisz? - zapytał.
- Słucham? Co mówiłeś? Przepraszam nie słuchałam cię. - powiedziałam lekko się rumieniąc.
- Pytałem czy ta moja czarna skórzana kurtka będzie mi pasować. - powiedział i usiadł obok mnie.
- No pewnie, że będzie pasować. - powiedziałam i dałam mu całusa.
- O czym tak myślisz? - zapytał.
- Kim jest Damian? - zapytałam prosto z mostu.
- Dlaczego pytasz? - dopytywał.
- Kiedy włączyłam laptopa wyświetliła się twoja poczta mailowa i wiadomość od niego. Spokojnie. Nie przeczytałam jej. - powiedziałam.
- Odpisał? - zapytał.
- Tak. Powiesz mi kto to? - dopytywałam.
- Damiana poznałem kiedy byłem w szpitalu. A raczej w dniu mojego wypisu. Siedział sam w swojej sali i nikt go nie odwiedzał. Trochę z nim posiedziałem i porozmawiałem. Oczywiście na koniec się zaprzyjaźniliśmy. - powiedział
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o nim wcześniej? - zapytałam.
- Sam nie wiem. Przepraszam. - powiedział.
- Wybaczam ci to. A teraz chodźmy na dół bo pewnie wszyscy na nas czekają. - powiedziałam schodząc z łóżka i odkładając laptopa.
- Tak. Ty idź. Ja założę kurtkę i zaraz do was zejdę. - powiedział i dał mi szybkiego całusa.
- To zaczekam na ciebie i pójdziemy razem. - powiedziałam.
- Nie. Ty idź i zaczekajcie na mnie. Za 5 minut jestem na dole. - powiedział i znowu dał mi całusa.
- No dobrze. Jak chcesz. Ale pamiętaj. Masz 5 minut. - powiedziałam łapiąc za klamkę,
- Daria... - zaczął Dawid.
- Tak? - zapytałam odwracając się w jego stronę.
- ... kocham cię. - powiedział.
- Ja ciebie też. - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
 Idąc korytarzem słyszałam już z dołu dobiegające głosy. Przyśpieszyłam kroku i już po chwili byłam na dole razem z pozostałymi. Oczywiście pytali gdzie jest Dawid. Powiedziałam, że zaraz do nas zejdzie. Czekaliśmy na niego ciągle rozmawiając i ciągle się śmiejąc. Po chwili Dawid zszedł do nas ubrany i gotowy do wyjścia. Wszyscy w doskonałych nastrojach wyszliśmy z domu.

*Oczami Dawida*

  Gdy tylko Daria wyszła z mojego pokoju zaraz usiadłem do komputera i przeczytałam wiadomość od niego. Z każdym zdaniem rósł mi uśmiech na twarzy. Wiedziałem, że ten dzieciak jest wyjątkowy, ale nie sądziłem, że aż tak. Szybko mu odpisałem i udałem się na dół do pozostałych. Wszyscy byli w doskonałych nastrojach. I właśnie w takich nastrojach wyszliśmy z domu.
E-mail od Damiana:
Hej Dawid. Nie gniewam się, że tak późno do mnie napisałeś. Cieszę się, że jesteście już na miejscu. U mnie dobrze. Jestem już z bratem w domu. Jutro razem z nim jadę na towarzyski mecz siatkówki SKRY BEŁCHATÓW - ZAKS CZĘSTOCHOWA. Jak to nazwał mój brat. Zaczyna spełniać moje marzenia. A Dawid. Wysłał byś mi zdjęcie Big Bena? Bardzo bym chciał mieć takie zdjęcie. Pozdrawiam Cię i czekam na szybką odpowiedź.
Damian :)
E-mail do Damiana:
No hej młody. Cieszę się, że jesteś już w domu. Super masz brata. Też bym takiego chciał co by mnie na mecze zabierał. Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawił. Co do tego zdjęcia. Masz je u mnie jak w banku. Dostaniesz nie jedno a nawet więcej. Słuchaj młody. A nie chciał byś zobaczyć Londynu na żywo? Jeśli podoba Ci się ten pomysł to daj mi znać jak najszybciej. Czekam na twoją odpowiedź. Pozdrawiam.
Dawid :) :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej Kochani. Co tam u Was? Mam nadzieję, że dobrze. I jak tam rozdział wam się podoba? Tak jak obiecałam jest rozdział. Miałam małe problemy z napisaniem go, ale dałam radę. Z resztą jak zawsze. Nie wiem czemu z perspektywy Darii jest prawie cały rozdział, ale tak mnie jakoś naszło.
Pozdrawiam Was i ściskam cieplutko.
~Mrs. Tomlinson...



poniedziałek, 7 grudnia 2015

Dla Ciebie... cz.42

Rozdział ze specjalną dedykacją dla DJ Malik.... :) 

Włącz...  

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

* Następnego dnia rano * 

*Oczami Hanki* 

Następnego dnia rano obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Na początku nie byłam pewna kto się tak wydziera, ale kiedy się wsłuchałam wiedziałam już, że to Louis i Niall. Spojrzałam na budzik, który stał na szafce przy łóżku. 7:15. No serio? Oni spać nie umieją? Powoli wygramoliłam się z łóżka i zabierając czyste ubrania poszłam do łazienki się odświeżyć. Po niecałych 20 minutach byłam już gotowa. Wyszłam z pokoju i skierowałam się na dół gdzie ciągle było słychać podniesione głosy chłopaków. Gdy byłam już na dole zorientowałam się, że te krzyki dobiegają z kuchni. Skierowałam się w tamtą stronę nucąc sobie piosenkę chłopaków. Będąc już w kuchni zobaczyłam stojących na środku pomieszczenia chłopaków. Obaj byli już ubrani i " uczesani ". Louis trzymał w rękach dwie marchewki a Niall zbliżał się powoli do  lodówki. Nawet mnie nie zauważyli tylko kłócili się dalej. 

- Jak mogłeś to zrobić?! Przecież wiedziałeś, że będę potrzebował tych marchewek! - krzyczał Louis.
- O boże Louis! To tylko marchewki! - odpowiedział mu Niall.
- Tylko marchewki?! Czy ty słyszysz co mówisz?! One mi były potrzebne! - krzyczał coraz głośniej Lou.
- Niby do czego ci aż tyle było potrzebnych?! - odkrzyknął mu Niall.
- Na sok marchwiowo - pomarańczowy! Chciałem przygotować śniadanie dla naszych gości a teraz mi się to nie uda! - krzykną Louis a ja już nie wytrzymałam.
- Cześć Chłopaki!! - krzyknęłam bo by mnie inaczej nie usłyszeli.
- O cześć Hanka. Ty już na nogach? - zapytał Niall.
- Tak. Ja już na nogach. Tak się wydzieracie, że się obudziłam. - powiedziałam i weszłam w głąb kuchni.
- Serio aż tak nas słychać? - zapytał Lou.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Obudziliśmy kogoś jeszcze? - dopytywał Niall.
- Nie wiem. Chyba nie. - powiedziałam i nalałam sobie wody do szklanki.
- Mam nadzieję, że nikogo więcej. - powiedział Ni.
- Ja też. A teraz możecie mi powiedzieć o co się kłócicie? - zapytałam.
- Proszę bardzo. Chciałem zrobić dla wszystkich śniadanie i świeży sok z marchwi i pomarańczy, ale ten żarłok zjadł wszystkie marchewki. Zostały tylko dwie. - powiedział Louis już opanowany.
- Przepraszam no. - powiedział blondasek.
- Chłopaki mam pomysł. Niall idzie do sklepu po nowe marchewki a my robimy śniadanie. Co wy na to? - zapytałam i  napiłam się wody.
- To świetny pomysł. - zgodził się ze mną Lou. Niall od razu wyszedł z kuchni i ubrał się a następnie wyszedł z domu. Wiedziałam , że poszedł po te marchewki. W tym czasie kiedy go nie było razem z Lou zrobiliśmy: talerz kanapek, naleśników i cały talerz gofrów Nigdy nie wiadomo kto na co ma ochotę. Kiedy skończyliśmy nakrywać stół do domu wrócił Niall z reklamówką marchewek. Gdy tylko wszedł do kuchni Louis zabrał mu je i zaczął robić świeży sok.  Natomiast ja i Niall poszliśmy na górę aby wszystkich obudzić. Po jakiś 40 minutach całą gromadą zeszliśmy na dół. Gdy weszliśmy do kuchni Lou czekał na nas ze świeżym sokiem i śniadaniem w nienaruszonej formie. Wszyscy usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy pałaszować. To był miły początek dnia. Jeden z najlepszych.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej Kochani. Chciałam Was bardzo przeprosić za to, że rozdział pojawił się z takim opóźnieniem, ale mam nadzieję, że wam się podoba i mi to wybaczycie. Ale sami wiecie. Szkoła, nauka, dom itd. Nie miałam kiedy go skończyć. Za to teraz jest on dopracowany w 100% i mam nadzieję, że się nie gniewacie. Mam plan aby dodać jeszcze w tym tygodniu 2 rozdziały ale zobaczymy jak mi to wyjdzie.

Pozdrawiam Was Miśki. I do NN... :)
~Mrs. Tomlinson...

sobota, 14 listopada 2015

Ogłoszenia parafialne

Hej Kochani. Chciałam Was bardzo przeprosić za to, że nie ma jeszcze nowego rozdziału. A nie ma go dlatego, że ciągle nad nim pracuję. Mam nadzieję, że w przeciągu maź 3 dni pojawi się on na stronce. No ale nie tylko to chciałam Wam powiedzieć. Teraz info dla wszystkich moich czytelniczek/ków którzy mają Facebooka. Niedawno dostałam linka do super stronki na której można czatować z różnymi ludźmi i w ten sposób nawiązywać nowe znajomości. Stronka ta to: http://czatuj.net/index  . Ta stronka jest świetna. Sama już mam tam konto i paru nowych znajomych. Jeśli ktoś byłby zainteresowany to gorąco polecam. Życzę Wam udanego wieczoru i udanej niedzieli. Do następnego Kochani... Kocham Was Kwiatonators i Directioners. <3 nbsp="" p="">
~Mrs. Tomlinson... :)

niedziela, 25 października 2015

Dla Ciebie... cz.41

Włącz... :)

 * Wieczór. 20.08.2012r. *

* Oczami Dawida *

Kiedy się rozpakowałem wyszedłem z pokoju, który dali mi chłopacy. Idąc korytarzem zauważyłem  Louisa, który schodził po schodach. Postanowiłem pójść w jego ślady i sam udałem się na dół. Kiedy już tam byłem wszedłem do salonu a tam zastałem pozostałych. Brakowało tylko Martyny i Harry'ego. Postanowiłem jednak w to nie wnikać. Pozostali siedzieli wygodnie na kanapie i ziemi. Zauważyłem, że oglądają " Toy Story ". Jakoś wcale mnie to nie zdziwiło. W końcu to ulubiony film animowany Liama. W sumie mój trochę też. Postanowiłem, że do nich dołączyć. Usiadłem na ziemi obok Niall'a, który miał własną miskę z popcornem. Nie ogarniałem gdzie ten chłopak to wszystko mieści jednak postanowiłem w to nie wnikać. Po chwili do pokoju weszli Martyna z Harrym. Nikt oprócz mnie nie zwrócił na nich uwagi. Dopiero kiedy lekko szturchnąłem Niall'a łokciem spojrzał w ich stronę. Wyglądali na naprawdę szczęśliwych. Patrzyliśmy na nich z Niall'em jeszcze jakąś chwilę a potem odezwał się Harry.

- Dobra kochani. Co powiecie na to abyśmy zamówili pizzę i fajnie spędzili wieczór? - zapytał.
- Pizzę? Ja się zgadzam. Kto jest za? - powiedział zadowolony Niall.
- To świetny pomysł. Będziemy się mogli lepiej poznać. - przytaknął Louis.
- Dobra. To wy tu ogarnijcie a ja pójdę zamówić pizzę. - powiedział Zayn i wyszedł z salonu.
Wszyscy jak na rozkaz wstali ze swoich miejsc i zaczęli ogarniać pokój. Liam wyłączył film, Niall powynosił puste miski po popcornie a Harry, Martyna, Louis i Agata zaczęli znosić do pokoju czyste talerze oraz szklanki i rozłożyli je na stole. Tylko Hanka i Szymon gdzieś zniknęli. Po chwili zobaczyłem, że ja i Daria jesteśmy sami w salonie. Dziewczyna poprawiała poduszki na jednej z kanap. Podszedłem do niej i złapałem ją w pasie. Lekko podskoczyła, ale kiedy zobaczyła, że to ja zaraz się uspokoiła. Dałem jej szybkiego całusa w policzek i zacząłem pomagać przy tych poduszkach. Kiedy skończyliśmy rozejrzałem się po pokoju i zobaczyłem, że dalej jestem w nim sam z Darią. Z kuchni było słychać tylko jakieś rozmowy. Postanowiłem to wykorzystać i kiedy Daria odwróciła się w moją stronę zapytałem.

- Kiedy im powiemy? - powiedziałem od razu.
- Ale o czym powiemy? - zapytała.
- O tym, że jesteśmy razem. - powiedziałem z uśmiechem.
- Ah o tym. Wiesz myślałam już o tym. - zaczęła.
- Naprawdę? - zapytałem.
- Tak. I wiesz co. Może dzisiaj im powiemy? Jak wszyscy będziemy tu siedzieć przy tej pizzy. Co ty na to? - powiedziała i podeszła do kominka.
- To świetny pomysł. - powiedziałem i podszedłem do niej.
- Tak myślisz? - zapytała.
- Tak. Lepiej bym tego nie wymyślił. - mówiąc to w całym domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Domyśliłem się, że to pewnie dostawca pizzy. Już chciałem iść otworzyć, ale dobiegł mnie z korytarza głos Zayn'a, który oświadczył, że sam otworzy. I nie myliłem się. Po chwili do salonu wszedł Zayn trzymając w rękach chyba z osiem pizz. Nie ogarniałem czemu, aż tyle jednak podejrzewałem, że to może mieć jakiś związek z Niall'em. Kiedy odstawił pizze zawołał pozostałych aby przyszli. Od razu do pokoju wszedł a raczej wbiegł Niall i chciał się już zabierać za jedzenie. Można powiedzieć, że w ostatniej chwili Zayn skarcił go wzrokiem jak małe dziecko, które coś przeskrobało. Zaraz po tej sytuacji do pokoju weszli pozostali razem z  Hanką i Szymonem. Kiedy wszyscy byli już w pokoju usiedliśmy przy stole. Ja i Daria obok siebie jak gdyby nigdy nic. Niall spojrzał na Harry'ego błagalnym wzrokiem a ten od razu pootwierał pizzy i podawał każdemu pudełka. Kiedy wszystkie pizze były zjedzone a soki prawie wypite Louis zaproponował abyśmy zagrali w butelkę na " Pytanie czy Wyzywanie ". Wszyscy zgodziliśmy się jednogłośnie. Louis wziął jedną z pustych butelek po soku ze stolika i usiadł na dywanie koło stołu. Wszyscy zrobiliśmy to samo ( oczywiście ja znowu siedziałem koło Darii ). Kiedy wszyscy już wygodnie siedzieli Louis zakręcił butelką. Wypadło na Szymona.

- Pytanie czy Wyzwanie? - zapytał chłopaka.
- Em... Pytanie. - powiedział po chwili zastanowienia.
- Dobra. Skup się. Gdybyś nie był z Hanką to czy chciał byś być z którąś z pozostałych dziewczyn? - spytał.
-Em... Nie wiem. Chyba tak jednak nie myślę o tym ponieważ mam Hankę i tylko ona się dla mnie liczy. - odpowiedział.
- Dobra. Kręć. - powiedział Louis.
- Dobra. - powiedział Szymon i mocno zakręcił butelką. Po Szymonie byli: Niall, Hanka, Martyna, Louis, Ja, Harry i Agata. Po Agacie znowu był Harry i Liam. Kiedy Liam zakręcił butelką wypadło na Darię.
- Pytanie czy Wyzwanie? - zapytał z uśmiechem.
- Pytanie. - powiedziała od razu.
- Czy jest coś o czym nie wiedzą dziewczyny chłopacy? - zapytał a Daria automatycznie na mnie zerknęła. Wiedziałem o co chodzi. Kiwnąłem głową a Daria wzięła głęboki wdech i powiedziała.
- Tak. Jest taka jedna rzecz, ale nie wiedzą o niej dziewczyny i Szymon. - powiedziała.
- A można wiedzieć co to? - zapytał Louis.
- Można. A raczej musicie wiedzieć. - powiedziała i splotła nasze dłonie. - Ja i Dawid jesteśmy razem. - dodała pokazując wszystkim nasze dłonie.
- Słucham?- zapytała Weronika.
- Ja i Daria jesteśmy razem. - powtórzyłem to co powiedziała chwilę temu Daria.
- Jeju jak się cieszę! - krzyknęła Hanka. - Gratuluje. - dodała.
- Dzięki. - powiedzieliśmy jednocześnie.
- Świetnie stary. - powiedział Szymon po czym wstał i podszedł do nas. zaraz po nim zrobili to samo pozostali ściskając nas i gratulując. Kiedy podeszła do nas Martyna myślałem, że na będzie na nas krzyczeć czy coś, ale ona tylko powiedziała:
- Jestem zła, że mi nic nie powiedzieliście. Jednak cieszę się, że jesteście razem. Serio się cieszę i życzę wam szczęścia. - powiedziała po czym przytuliła najpierw Darię a potem mnie. Myślałem, że będzie krzyczała albo coś w tym stylu jednak ona nic takiego nie zrobiła. Była zaskakująco spokojna. Podejrzewam, że ona coś wcześniej podejrzewała jednak nie była tego pewna. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Zayn'a.

- Dobra. To skoro wszytko już jest wiadome to może obejrzymy jakiś film? - zapytał.
- To świetny pomysł. To co? Komedia czy horror? - zapytał Louis.
- Komedia! - powiedziały równo dziewczyny.
- No to komedia. - powiedział Liam i poszedł do szafki z filmami.
- Słuchajcie to świetny pomysł tylko na razie beze mnie. - powiedziałem.
-Czemu na razie bez ciebie? - Zapytał Harry.
- Muszę zadzwonić do Michała na Skype. Jak skończę z nim rozmawiać to do was dołączę. - powiedziałem.
- Ok. A kto to Michał? - zapytał Niall.
- Michał to mój starszy brat. Obiecuje, że jak skończę z nim rozmawiać to do was dołączę. - powiedziałem i dałem Darii całusa w policzek a następnie wyszedłem z pokoju. Idąc po schodach zastanawiałem się nad tym co powiem Michałowi. Na bank powiem mu jak minęła podróż i takie tam. Powiem, że wszyscy wiedzą o mnie i Darii. Pewnie zapytam o mamę a resztę rozmowy to pewnie on będzie mówił. Kiedy byłem już w pokoju wyciągnąłem z walizki laptopa i położyłem go na biurku. Włączyłem i od razu zadzwoniłem do niego. Długo nie musiałem czekać. Odebrał od razu. Widząc uśmiechniętego Michała sam się lekko uśmiechnąłem.

- Cześć Dawid. Co tam? Jak podróż? - zapytał gdy tylko mnie zobaczył.
- Hej. U mnie wszystko dobrze. Podróż też dobrze. Słuchaj. Razem z Darią powiedzieliśmy pozostałym, że jesteśmy razem. - powiedziałem na jednym wydechu.  
- Serio? To dobrze. A to była wasza wspólna decyzja? - zapytał.
- Tak to była nasza wspólna decyzja. A jak tam mama i Majka? - zapytałem.
- No wiesz. U mamy dobrze. A u Majki? No wiesz. Też dobrze chociaż chciał bym się już jej oświadczyć. - powiedział i westchnął. 
- Spokojnie. Nie wzdychaj mi tu tak. Daj mi jeszcze z dwa dni. Mam pomysł na te twoje oświadczyny tylko muszę jeszcze z kimś porozmawiać. - powiedziałem.
- Dobra. Słuchaj młody muszę już kończyć bo umówiłem się z Majką. Odezwij się jeszcze. - powiedział z uśmiechem.
- Spoko. Pozdrów ją. Narka. - powiedziałem i się rozłączyłem. Korzystając z okazji wszedłem jeszcze na pocztę i napisałem maila do Damiana. Obiecałem mu przed wylotem, że będę do niego pisał i zamierzam dotrzymać danego mu słowa. Gdy wysłałem wiadomość wyłączyłem laptopa i poszedłem na dół do pozostałych. Obejrzeliśmy kilka filmów i poszliśmy spać. To był świetny dzień.


E-mail do Damiana

" Hej Damian. Jak się czujesz? Mam nadzieję, że dobrze. Przepraszam Cię, że piszę tak późno jednak ta podróż do Londynu trochę mnie zmęczyła. Mam nadzieję, że rozumiesz. Z niecierpliwością czekam na twoją wiadomość. Liczę na to, że napiszesz mi jak się czujesz i ogólnie. Trzymaj się młody.
Ściskam i pozdrawiam. Dawid. :)"   

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 I oto mamy rozdział 41. Mam nadzieję, że będziecie komentować i przepraszam, że tak długo musieliście na niego czekać. Życzę wam udanego tygodnia i do NN.... ^^

~Mrs. Tomlinson...

niedziela, 27 września 2015

Dla Ciebie... cz.40

Ze specjalną dedykacja dla Klaudia 0614...

Włącz...

* Oczami Harry'ego *

  Widząc Martynę i jej przyjaciół wiedziałem, że będę miał kłopoty. Jak mogłem pomylić dni przylotu mojej ukochanej i jej przyjaciół. Kiedy zjawili się pozostali i zaczęli się ze wszystkimi witać postanowiłem, że zrobię to samo. Witając się z Martyną zauważyłem, że Liam trzyma w objęciach jedną z blondynek. Domyśliłem się, że to na pewno Weronika. Martyna mówiła, że ona też będzie ale ja mam nic nie mówić Liam'owi. Tak też zrobiłem. Widząc go szczęśliwego wiedziałem, że na prawdę kocha Weronikę i chyba nigdy nie przestanie. Martyna przedstawiła mi swoich przyjaciół i widać po nich było, że znają się od lat i są dla siebie jak rodzina. Odwróciłem wzrok i spojrzałem na Zayn'a, który dyskutował o czymś z Hanką i Szymonem. Wiedziałem, że będzie miał ze mną do pogadania. Po chwili rozmów zaproponowałem abyśmy zaprowadzili naszych gości do ich pokoi. A, że dom mamy olbrzymi to każdy miał swój mały kąt. Pomogłem zanieść Martynie jej walizkę i zostawiłem ją aby mogła się odświeżyć po podróży. Kiedy wychodziłem z pokoju dostrzegłem Zayn'a, który już schodził po schodach. Zamknąłem delikatnie drzwi i pobiegłem za nim. Dogoniłem go w połowie schodów. Od razu się odezwałem.

- Czemu mi nic nie powiedziałeś? - zapytałem lekko wkurzony.
- Ale o czym ci niby nie powiedziałem? - zapytał jak by niczego nie świadomy. 
- Nie udawaj idioty. Dlaczego mi nie powiedziałeś, że jedziesz po Martynę i pozostałych na lotnisko? - zapytałem kiedy byliśmy już na dole.
- A to o to ci chodzi. - powiedział kierując się w stronę kuchni.
- Tak o to mi chodzi. A teraz mów. - powiedziałem już lekko zirytowany. 
- Czekaj. Niech cię zastanowię. A tak już wiem. To moja sprawa dlaczego ci nic nie powiedziałem. I niech tak zostanie. - powiedział wchodząc do kuchni. Już miałem za nim wejść kiedy poczułem czyjąś dłoń na lewym ramieniu. Była drobna i delikatna. Kiedy się odwróciłem zobaczyłem przed sobą Martynę. Była ubrana w zestaw , który razem kupiliśmy. Wyglądała pięknie. Z resztą jak zwykle. Splotła nasze dłonie razem i zaczęliśmy iść w stronę drzwi prowadzących do ogrodu. Po drodze minęliśmy Niall'a, który wychodził z salonu żując żelki. Gdy byliśmy przy drzwiach Martyna puściła moją dłoń i jak by chciała powiedzieć swoim wzrokiem " Musimy porozmawiać " wyszła do ogrodu. Stałem chwilę w drzwiach obserwując ją. Po chwili podszedłem do niej i w ciszy szliśmy w głąb ogrodu. Na początku nie byłem pewien gdzie idzie jednak po chwili zrozumiałem. Szła w stronę drzewa gdzie były wyryte nasze inicjały otoczone sercem.  Martyna podniosła rękę i zaczęła jeździć palcami najpierw po sercu a potem po naszych inicjałach "M+H". Doskonale pamiętałem dzień kiedy to zrobiłem. Było to w dzień naszej miesięcznicy. To była piękna miesięcznica. O wszystko wtedy zadbałem. Były kwiaty, spacer i wyrycie tego. Nigdy tego nie zapomnę. Z moich wspomnień wyrwał mnie głos Martyny.
- Wiesz jak bardzo lubię to drzewo prawda? - zapytała.
- Oczywiście, że wiem. Ja też je bardzo lubię. - powiedziałem podchodząc bliżej niej.
- To powiedz mi dlaczego zapomniałeś? - powiedziała łamiącym się głosem.
- Kochanie nie zapomniałem. po prostu mieliśmy ciężki tydzień z chłopakami i dni mi się pomyliły. Na prawdę. Nigdy bym nie zapomniał o takim dniu jak ten. - powiedziałem i mocno ją przytuliłem. 
- Wiem. Tylko bałam się, że specjalnie zapomniałeś. - gdy to mówiła patrzyła mi prosto w oczy a po policzku spłynęła jej jedna samotna łza. Szybko ją wytarłem i ponownie mocno ją przytuliłem. 
- Kochanie proszę nie płacz. Proszę. I zapamiętaj jedno. Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie i nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Rozumiesz? - powiedziałem.
- Tak. Przepraszam, że tak pomyślałam. - powiedziała przytulając się do mnie jeszcze mocniej. 
- To nic. A teraz chodź. Zjemy coś i pójdziemy pokazać reszcie Londyn. Co ty na to? - zapytałem patrząc jej głęboko w oczy.
- To świetny pomysł. - powiedziała i się uśmiechnęła. Odwzajemniłem uśmiech i splotłem nasze dłonie. Szliśmy spokojnie przez ogród przytuleni do siebie. Nasze dłonie cały czas były ze sobą splecione. W tej chwili dotarła do mnie bardzo ważna rzecz. Kocham Martynę i zrobił bym dla niej wszystko. Nawet oddał bym za nią ŻYCIE. Tak. Tak bardzo ją kocham....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
 Hej kochani. Co tam u was? Jak tam w szkole? Macie już jakieś sprawdziany albo kartkówki? Ja tak. W tym tygodniu dwie kartkówki i dyktando z polaka. Przepraszam was, że tak długo musieliście czekać na ten rozdział. Postanowiłam, że nie będzie więcej czegoś takiego ( X Komentarzy = Nowy Rozdział ). Postanowiłam, że jeśli nawet będzie tylko 1 komentarz to i tak rozdział się pojawi. To teraz standardowe pytanie. Jak wam się podoba rozdział? Czekam na opinie w komentarzach i do nn....

~Mrs. Tomlinson....  

poniedziałek, 7 września 2015

Dla Ciebie... cz.39

WŁĄCZ!!!

* Oczami Zayn'a *

 Stałem przy busie i czekałem na Martynę i jej przyjaciół. Cieszyłem się, że Martyna spędzi z nami znowu trochę czasu. W końcu jest ona tak samo szalona jak my. A może nawet trochę bardziej. Czekałem jeszcze chwilę kiedy zobaczyłem idącą w moją stronę grupę ludzi. Na początku nie byłem pewny czy to oni jednak po chwili dojrzałem charakterystyczną walizkę, którą razem z chłopakami kupiliśmy rok temu Martynie na urodziny. Kiedy byli kilka metrów przede mną Martyna puściła walizkę i szybko do mnie podbiegła. Zauważyłem, że jedna z dziewczyn wzięła jej walizkę i szła dalej. Gdy dziewczyna była już przy mnie złapałem ją i mocno przytuliłem. Tęskniłem za nią. Jest dla mnie jak siostra i to chyba nikogo nie dziwi moje zachowanie. Staliśmy tak chwilę a potem oddaliśmy się od siebie.

- Hey Zayn. - powiedziała z uśmiechem.
- Hey mała. - powiedziała i złapałem ją  ponownie w tali i szybko podniosłem obracając wokół własnej osi.
- Postaw mnie! - krzyczała. Odstawiłem ją na ziemię tak jak prosiła. - Nic się nie zmieniłeś. Taki sam szalony i zwariowany jak zawsze. - dodała.
- No widzisz. Ja się chyba nigdy nie zmienię. - powiedziałem.
- No chyb nie. - powiedziała z uśmiechem. - Dobra. Poznaj moich przyjaciół - dodała po chwili.
- Z wielką chęcią. - powiedziałem ze swoim uśmiechem numer pięć.
- Świetnie. Kochani to Zayn Malik. Zayn to moi przyjaciele. Agata,Daria, Dawid, Hanka i Szymon. - powiedziała.
- Hej wam. - powiedziałem. Kiedy na nich patrzyłem dojrzałem jeszcze jedną osobę stojącą za Agatą. - Ej Martyna, ale kogoś mi nie przedstawiłaś. - powiedziałem pokazując na blond czuprynę.
- Bo mnie już znasz głupolu. - powiedział bardzo znajomy mi głos.
- Głupolu? Tylko jedna dziewczyna mnie tak nazywa. - powiedziałem a kiedy się odwróciłem zobaczyłem Weronikę stojącą już obok Darii.
- No oczywiście, że jedna głupolu. Ta dziewczyna to ja. - powiedziała i podeszła do mnie. Złapałem ją i tak samo jak Martynę mocno przytuliłem. Kiedy ją puściłem spojrzałem na nich wszystkich kiedy stali razem. Nie wyglądali jak przyjaciele tylko jak rodzina. Bardzo dobrze zgrana rodzina, która mogła na siebie liczyć. Wyglądali trochę tak jak my z chłopakami tylko w tej paczce są jeszcze dziewczyny. Staliśmy tak chwilę aż w końcu się odezwałem.

- Dobra kochani. Pakujcie walizki i wsiadajcie. Czeka was niesamowita podróż. - powiedziałem i otwarłem bagażnik w busie. Kiedy wszystkie walizki były spakowane a my siedzieliśmy już w busie zapiąłem pasy i powiedziałem. - Uwaga ruszamy. Mam nadzieję, że podoba się wam ten środek podróży. - w odpowiedzi usłyszałem zgodne  " tak " i ruszyliśmy. Przez całą drogę słyszałem jak rozmawiają, śmieją się i mówią, że nasz  autobus jest świetny. Mimo tak miłej atmosfery jak panowała zastanawiałem się co powie Harry kiedy zobaczy Martynę i pozostałych. Tak strasznie mnie to ciekawiło jak nigdy wcześniej. Może dlatego, że wcześniej pamiętał o takich rzeczach. Po około 20 minutach byliśmy już na posesji naszego domu. Zaparkowałem busa i wysiedliśmy. Pomogłem im wyciągnąć bagaże i ruszyliśmy w stronę drzwi wejściowych. Kiedy byliśmy już na schodach spojrzałem na Martynę. Ona tylko uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Otworzyłem drzwi i powiedziałem od progu.

- Ej chłopaki! Przywiozłem gości! - krzyknąłem i spojrzałem na Martynę, która się ciągle uśmiechała.
- Jakich gości?! Co ty gadasz Zayn! - usłyszałem głos Harry'ego dobiegający z kuchni.
- Jak tu przyjedziesz to się przekonasz. - mówiąc to pojawili się już Liam, Louis i Niall. Kiedy chłopacy zaczęli się ze wszystkimi witać z kuchni wyłonił się Harry. Jego mina była bezcenna a wyraz twarzy wyrażał jedno słowo. ZAPOMNIAŁ.....

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej hej kochani. Przepraszam was bardzo, że tak długo musieliście czekać. Ale sami rozumiecie. Rozpoczęcie roku, nowa szkoła ( w moim przypadku nie wiem jak u was? ) i tyle nowych spraw do załatwienia, że ledwo się wyrabiam. Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba i przepraszam jeśli są jakieś literówki, ale rozdział nie jest sprawdzany. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do końca bo zostało chyba jeszcze 9 albo 8 rozdziałów + epilog { niestety :'( }. Czekam na wasze opinie w komentarzach i do nn....

9 Komentarzy = Nowy Rozdzaił


~Mrs. Tomlinson.....

wtorek, 25 sierpnia 2015

Dla Ciebie... cz.38


* Londyn *

Kiedy samolot wylądował wszyscy czuliśmy się trochę dziwnie. Weronika z Martyną mówiły, że to przez zmianę czasu. Możliwe, że miały rację. Martyna mówiła, że Harry i pozostali mieli nas odebrać z lotniska ale nigdzie ich nie widzieliśmy. Każe z nas się rozglądało w inną stronę ale nigdzie ich nie było. 

- Słuchajcie. Dajcie mi pięć minut. Zadzwonię do Harry'ego i zapytam się gdzie są. Ok? - powiedziała po chwili Martyna.

- Ok. - odpowiedzieliśmy chórem a Martyna odeszła od nas kawałek. Widziałem jak wyciąga telefon z torebki i przykłada go do ucha. Pewnie już dzwoniła do Harry'ego.


* Oczami Martyny *

Kiedy byłam trochę dalej od pozostałych wyciągnęłam telefon z torebki i zadzwoniłam do Harry'ego.  Jednak nie odebrał. Próbowałam jeszcze chyba trzy razy a on dalej nie był łaskawy odebrać tego telefonu. Wysłałam mu jeszcze kilka sms'ów, ale to też nic nie dało. Kocham go, ale jego zachowanie zaczyna mnie już lekko wkurzać. Spojrzałam na pozostałych. Szli w stronę automatu z napojami. Spojrzałam ponownie na wyświetlacz mojego telefonu. Żadnej wiadomości od niego. Skoro on nie był łaskaw odebrać ani odpisać postanowiłam zadzwonić do Zayn'a. Może on mi powie o co chodzi. Wybrałam numer. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci po czwartym dopiero odebrał,

* Rozmowa * 

Zayn : Halo?
Martyna : Hey Zayn. Martyna z tej strony.
Zayn : O hey Martyna. Coś się stało, że dzwonisz?
Martyna : Myślałam, że ty mi powiesz.
Zayn : Ja? Nic nie rozumiem.
Martyna : Harry wam mówił, że przylatuje do was z przyjaciółmi tak?
Zayn : No mówił, że jutro będziecie.
Martyna : Jak to jutro?
Zayn : No normalnie. Powiedział, że ty i twoi znajomi przylecicie jutro czyli dwudziestego pierwszego. 
Martyna : To kretyn. Zayn my jesteśmy dzisiaj.
Zayn : Jak to dzisiaj?
Martyna : Normalnie. Lot mieliśmy dziś. Wylądowaliśmy jakieś dwadzieścia minut temu.
Zayn : Żartujesz prawda?
Martyna : Nie. Jesteśmy na lotnisku. Możesz po nas przyjechać?
Zayn : No pewnie. Tylko powiedz ile was jest to może busem podjadę po was.
Martyna : Ja, Daria, Dawid, Szymon, Hanka, Agata i Weronika. W sumie siedem osób. Ale jak przyjedziesz ty to osiem.
Zayn : Daj mi dziesięć minut i już po was jestem busem. Dobrze?
Martyna :Dobrze.
Zayn : Ok. Już wychodzę z domu.
Martyna : Zayn...
Zayn : Tak?
Martyna : Mam prośbę.
Zayn : Dla ciebie wszystko.
Martyna : Nie mów chłopakom a zwłaszcza Harry'emu, że po nas jedziesz. Dobrze?
Zayn : Dobrze. Do zobaczenia.
Martyna : Tak. Do zobaczenia.

Kiedy połączenie zostało zakończone schowałam telefon ponownie do torebki i przeczesałam włosy ręką. Odwróciłam się i pewnym krokiem ruszyłam w stronę pozostałych. Cały czas stali przy tym automacie z napojami i wyglądali jak by rozmawiali o czymś zawzięcie. Kiedy zobaczyli, że stoję już obok nich natychmiast zamilkli. Nie za bardzo wiedziałam o co chodzi. Nie zwracając na to zbytnio uwagi podeszłam do automatu i kupiłam sobie colę.Otworzywszy puszkę stanęłam obok Darii i wzięłam łyk zimnego napoju. Jednak nadal nikt się nie odezwał. Ta cisza między nami zaczęła mnie już lekko denerwować. Wzięłam jeszcze jeden łyk coli i się odezwałam.

- Dobra. O co chodzi? Mam coś na twarzy? - zapytałam.
- Nie. Dlaczego pytasz? - odpowiedział Szymon.
- Bo od kiedy do was dołączyłam nikt nic nie mówi i się ciągle na mnie dziwnie patrzycie. - powiedziałam.
- Bo liczyliśmy na to, że od razu nam powiesz czy chłopacy już po nas jadą. - powiedziała Agata.
- A to o to chodzi. Słuchacie. Przyjedzie po nas Zayn. - powiedziałam i ponownie napiłam się coli.
- Czemu Zayn a nie wszyscy? - zapytała Weronika.
- Właśnie Weronika. Chodź ze mną do toalety. - powiedziałam.
- No ok. - powiedziała i ruszyłyśmy w stronę toalet. Kiedy już tam byłyśmy zapytała. - Martyna o co chodzi?
- Wtedy kiedy dzwoniłam do Harry'ego on nie odbierał, więc musiałam zadzwonić do Zayn'a. - powiedziałam patrząc w lustro.
- Jak to nie odbierał?! - zapytała zdziwiona.
- No normalnie. A kiedy już rozmawiałam z Zayn'em i powiedziałam mu, że jesteśmy na lotnisku był on w kompletnym szoku. Harry im powiedział, że przylatujemy jutro. Masz pojęcie? - powiedziałam i odwróciłam się w stronę Weroniki.
- Jak to, że przylatujemy jutro? Co to ma zanczyć? - dopytywała.
- Nie wiem co to ma znaczyć, ale się dowiem. - Powiedziałam i ponownie odwróciłam się w stronę lustra.
- A co jeśli zapomniał? - dopytywała Weronika.
- Nie wiem. Mam nadzieję, że nie zapomniał a po prostu pomyliły mu się dni. Idziemy? - powiedziałam.
- Tak. A co powiemy reszcie? - zapytała kiedy wszyłyśmy już z toalety.
- Zostaw to mnie. - powiedziałam i przyspieszyłam kroku. Po chwili byłyśmy znowu z resztą. Powiedziałam im, że Zayn po nas przyjedzie busem. Hanka dopytywała dlaczego tylko Zayn. Powiedziałam jej tak jak i wszystkim, że Zayn umie perfekcyjnie prowadzić busa a reszta tak średnio. Na moje szczęście mi uwierzyli. Staliśmy i rozmawialiśmy tak jeszcze chwilę aż nie odezwał się mój telefon.
-To od Zayn'a. - powiedziałam. - Piszę, że czeka już na nas na parkingu przed lotniskiem. - dodałam. Każdy z nas zabrał swoją walizkę i upewnił się czy wszystko ma. Kiedy się upewniłam, że mam swoją walizkę ruszyłam za resztą. Daria i Dawid szli trochę z tyłu bardzo blisko siebie. Nie wiem o co chodzi ale się dowiem. Kiedy byliśmy już na parkingu szybko zobaczyłam busa chłopaków i zaczęłam iść w jego kierunku. Kiedy byliśmy kilka metrów przed nim zauważyłam opierającego się o niego nonszalancko Zayn'a. Przyspieszyłam kroku i już po chwili stałam przed Zayn'em. Puściłam walizkę i podeszłam do niego. On złapał mnie i mocno przytulił. Odwzajemniłam uścisk. Chodź nie powiem zaczynało mi brakować powietrza. Po chwili puścił mnie a ja się odezwałam.
- Hey Zayn. - powiedziałam z uśmiechem.
- Hey mała. - powiedział i złapał mnie w tali po czym podniósł i obrócił wokół własnej osi. Pozostali cały czas nam się przyglądali.
- Postaw mnie! - krzyczałam. Odstawił mnie tak jak go o to prosiłam. - Nic się nie zmieniłeś. Taki sam szalony i zwariowany jak zawsze. Myślałam, że trochę wydoroślałeś. - powiedziałam.
- No widzisz. Ja się chyba nigdy nie zmienię. - powiedział.
- No chyba nie. - odpowiedziałam i ponownie go przytuliłam. Tęskniłam za tym miejscem. Tęskniłam za Harrym. Tęskniłam za każdym z nich z osobna. Jak dobrze, że już tu jesteśmy.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Hej hej kochani. Chciałam was bardzo przeprosić za to, że tak długo musieliście czekać, ale miałam pewne problemy z internetem i jeszcze te przygotowania do szkoły. Ugh. Jak wam tam lecą ostatnie dni wakacji? Mam nadzieję, że dobrze. Mam też nadzieje, że rozdział wam się podoba. Czekam na wasze opinie w komentarzach. Pozdrawiam i do nn... ^^

8 Komentarzy = Nowy Rozdzaił

~Mrs. Tomlinson... :)