środa, 23 lipca 2014

Dla Ciebie.. cz.28

# Rozmowa #

Hanka : Aaaaa! Dawid!! Jak dobrze Cię widzieć!
Michał : Hanka nie krzycz tak.
Hanka : Sorki.
Ja : Spoko. Was też fajnie wiedzieć.
Majka : Jak się czujesz?
Ja : Może być.
Daria : Co ci jest?
Ja : Złamana ręka i noga.
Michał : Ty sieroto.
Ja : Dzięki.
Szymon : Pamiętasz co się stało?
Daria : Szymon nie męcz go tymi pytaniami.
Ja : Wcale mnie nie męczy. Pamiętam, że wracałem od Szymona do domu. Nagle usłyszałem krzyk kobiety za moimi plecami. 
Szymon : To faktycznie dużo.
Ja : No. Zanim całkiem straciłem świadomość  pamiętam jeszcze ludzi w koło mnie.
Martyna : Kiedy wyjdziesz do domu?
Ja : Nie wiem. Michał...
Michał : No?
Ja : Rozmawiałeś z lekarzem na ten temat?
Michał :Tak. Powiedział, że może w przyszłym tygodniu.
Ja : To super.
Martyna : A kiedy ci to ściągną?
Ja : Lekarz mówił, że za dwa tygodnie a potem rehabilitacja.
Hanka : Długo?
Ja : Aż ręka będzie w pełni sprawna.
Szymon : A noga?
Ja : Lekarz powiedział, że to nie było skomplikowane złamanie i obejdzie się bez.
Majka : To dobrze.
Ja : A właśnie. Co tam u was?
Majka : Ok.
Ja : Tylko tyle?
Majka : Dobra. Fantastycznie.
Michał : To prawda.
Szymon : Sorki, że wam przerywam ale mam jeszcze pytanie do Dawida.
Ja : No dawaj.
Szymon : A co z grą na gitarze?
Ja : Lekarz powiedział, że będę mógł grać bez problemu.
Daria :To super.
Martyna : Super? To fantastycznie.
Ja : No.
Hanka : Nie wyglądasz jak by coś ci było.
Ja : Dzięki.
Micha : Dobra ludzie zbieramy się.
Hanka : Już?
Majka : Tak. Jeszce wpadniemy do Dawida.
Ja : Spoko.
Michał : Wy idźcie. Dogonie was.
Hanka : Ok. To trzymaj się. Pa.
Daria i Martyna : Pa Dawid.
Ja : Narazie.
  Kiedy wyszli Michał sprawdził czy na pewno poszli i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. Nie wiedziałem o co chodzi. Po pewnym czasie Michał powiedział.

Hej Wam. Proszę oto długo wyczekiwany rozdział. Przepraszam, ze dopiero teraz ale miałam kilka spraw i nie miałam czasu aby dodać. Mam nadzieje, że podoba wam się. Czekam na wasze opinię w komentarzach. One sa bardzo motywujące... Pozdrawiam.. :D

piątek, 11 lipca 2014

Ogłoszenie..

Hej Wam. Wczoraj pod jednym z komentarzy napisałam, że kolejna część pojawi się dzisiaj. Niestety nie dałam rady aby go skończyć. Mam dla Was jeszcze jedną wiadomość. Jutro wyjeżdżam i nie będą miała dostępu do internetu przez tydzień. Oznacza to, że rozdział pojawi się dopiero jak wrócę. Nie wiedziałam, że tak szybko pojadę do tego miejsca. Mam nadzieję, że będziecie cierpliwie czekać..... Pozdrawiam...
Bonnes fêtes .. :)

 "Savez-vous que moi,
J'ai tellement de force de vous aimer.
J'ai la force pour, comme nous étions au paradis.
J'ai tellement de force de vous aimer.
J'ai tellement de force d'être mieux pour vous"



wtorek, 8 lipca 2014

Dla Ciebie.. cz.27 ( cz. 2 )

                                       # W szpitalu #

Kiedy się obudziłem poczułem straszy ból. Po chwili zorientowałem się, że nie umiem ruszyć nogą i ręką. Nie wiedziałem co się dzieje i gdzie jestem. Rozejrzałem się po pokoju w którym byłem. Ściany były białe tak samo jak sufit. Przy łóżku stały różne maszyny, które cały czas pikały. W tedy do mnie dotarło, że jestem w szpitalu. Spojrzałem na lewą rękę. Miałem ją w gipsie. Nie wiem dlaczego. Co się stało? Dlaczego tu leżę? Czemu nic nie pamiętam? Rozejrzałem się jeszcze raz po sali. Mój wzrok zatrzymał się na drzwiach, które były zamknięte. Nagle usłyszałem głos mamy. Stała za drzwiami i z kimś rozmawiała. Nagle drzwi zaczęły się powoli otwierać. Zamknąłem oczy aby posłuchać z kim rozmawia. Zgadywałem, że był to mój lekarz prowadzący. Lekarz powiedział, że oprócz złamanej ręki i nogi miałem jeszcze pękniętą czaszkę. Nie było to mocne pęknięcie ale gdyby nie szybka operacja było by źle. Mama zapytała się czy miałem jakieś obrażenia wewnętrzne. Powiedział, że na moje szczęście nic takiego nie miało miejsca. Usłyszałem jeszcze, że czeka mnie rehabilitacja ręki bo to było poważne złamanie. Kiedy mieli wychodzić otworzyłem oczy i udawałem, że dopiero teraz odzyskałem przytomność. Po cichu zawołałem mamę. Usłyszała mnie i od razu  stała przy moim łóżku.Złapała mnie za rękę i trzymała jak by bała się, że zaraz znowu stracę przytomność. Nagle odezwał się lekarz.

# Rozmowa # 

Lekarz : Panie Dawidzie. Czy pan mnie słyszy?
Ja : Tak.
Lekarz : Witamy z powrotem.
Ja : Co się stało?
Mama : Miałeś wypadek.
Ja : Wypadek? Jaki wypadek?
Lekarz : Wszedłeś pod samochód?
Ja : Samochód? Jaki samochód? Gdzie?
Mama : Nic  nie pamiętasz?
Ja : Ostatnia rzecz którą pamiętam to ludzie krążący wkoło mnie.
Lekarz : To normalne, że pamiętasz tylko to.
Ja : Panie doktorze co mi jest?
Lekarz : Masz złamaną lewą rękę i prawą nogę. Oprócz tego miałeś ranę głowy.
Ja : A co z ręką ?
Lekarz : Miałeś skomplikowane złamanie. Trzeba ją było złożyć operacyjnie i jak ściągniemy ci gips to będziesz miał minimum dwa tygodnie rehabilitacji.
Ja : A czy jest szansa abym mógł grać na gitarze?
Lekarz : Myślę, że tak. To też będzie dobre do odzyskania czuci w ręce. Teraz odpocznij.
Ja : A jeszcze jedno panie doktorze.
Lekarz : Tak?
Ja : Kiedy mogą odwiedzić mnie przyjaciele i brat?
Mama : O nie nie. Zapomnij o przyjaciołach. Szybciej Michał cię odwiedzi.
Ja : Mamo przestań.
Mama : Co przestań? Nie i koniec.
Lekarz : Niech pani przestanie. Myślę, że tak za trzy dni będą mogli przyjść.
Mama : Może lepiej nie?
Lekarz : Niech pani da spokój. Syn może się z nimi spotkać. Nie będzie przecież tu siedział sam.
Ja : Dziękuje panie doktorze.
Lekarz : Nie ma za co. Teraz wypoczywaj. Zajrzę do ciebie jutro.
Ja : Dobrze będę odpoczywał. Do widzenia.
Lekarz : Do widzenia. A panią proszę aby już wyszła.
Mama : Dobrze. Już idę. Przyjdę do ciebie jutro synku.
Ja  : Dobrze. Pa.
 Kiedy mama i lekarz wyszli z mojej sali to rozejrzałem się jeszcze raz po tym pomieszczeniu. Wywnioskowałem, że leżę sam na sali. Wziąłem głęboki oddech i zasnąłem z uśmiechem na ustach. Byłem tak zmęczony, że spałem do rana.

                                  # Trzy dni później #

Po trzech dniach lekarz powiedział, że moje wyniki są coraz lepsze i nie muszę już leżeć ciągle w łóżku tylko mogę chodzić o kulach. Zdziwiłem się, że mogę się tak poruszać ze złamaną nogą i ręką. Lekarz powiedział też, że do godziny 19:45 mogą odwiedzić mnie znajomi i brat. Czekałem na te słowa z niecierpliwością. Dwa dni wcześniej kłóciłem się z mamą o to aby oddała mi telefon. W końcu po długich negocjacjach mi go oddała. Napisałem do Michała aby zgarnął  Szymona i dziewczyny a potem aby do mnie przyjechali. Od razu dostałem odpowiedź. Napisał, że będą za 45 minut. Spojrzałem na telefon. Była 10:15. Z tego wynikało, że będą o 11:00. Poprawiłem się na łóżku w pozycji siedzącej. Siedziałem  i czekałem  na nich ze skupieniem. Zanim się obejrzałem do sali wszedł lekarz a zanim Michał i pozostali. Powiedział im, że mają być spokojni i nie mogą mnie denerwować. Michał powiedział, że wszystko zrozumieli a lekarz wyszedł. Kiedy zamkną drzwi wszyscy stanęli na przeciwko mnie. Czułem się dziwnie. Nakle odezwała się Hanka. Raczej krzyknęła.

Proszę. O to druga część 27 rozdziału. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jutro pojawi się kolejny.. Pozdrawiam. I czekam na wasze komentarze. :)

poniedziałek, 7 lipca 2014

Wyjaśnienia...

Hej. Przepraszam, że nie dodałam jeszcze tej 2 części 27 rozdziału ale po prostu miałam dużo do zrobienia. Rozdział jest w połowie napisany i na pewno jutro się pojawi. Mam nadzieję, że będziecie czekać z cierpliwością. Liczę też na to, że będzie więcej waszych komentarzy bo to bardzo motywujące dla mnie. Może się powtarzam ale życzę wam miłych i udanych Wakacji... :)

  "Se sentir bien mari de la loi
    Au cours de la journée et la nuit, je suis toujours pour vous
    Ceci est pour vous.
    J'essaie donc difficile
    tous les jours si étroitement que le faible
   Toujours pour vous."

piątek, 4 lipca 2014

Dla Ciebie.. cz.27 ( cz. 1 )

                     # Następnego dnia rano #

Rano obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Zapomniałem, że mam nastawiony budzik. Nie pamiętam nawet czemu go nastawiłem. Ledwo podniosłem głowę aby zobaczyć, która godzina. Po pewnym czasie wstałem jednak z łóżka. Wyszedłem z pokoju, w którym Szymon mnie ulokował na tą noc. Podszedłem do drzwi łazienki. Zapukałem. Nikt nie odpowiedział, więc wszedłem aby wsiąść prysznic. Myślałem, że Szymon na pewno jeszcze śpi. Kiedy się trochę odświeżyłem  wyszedłem po cichu z łazienki i zszedłem  po schodach na dół. Zatrzymałem się przed drzwiami kuchni. Wyjąłem telefon z kieszeni aby sprawdzić, która godzina. Była 9:10. Schowałem telefon do kieszeni i wszedłem do kuchni. Kiedy wszedłem do pomieszczenia zobaczyłem Szymona siedzącego przy stole. Siedział z głową opuszczoną na dół a przed nim stał kubek z gorącą kawą. Kiedy podniósł głowę zobaczył mnie i szeroko się do mnie uśmiechną. Odwzajemniłem gest i nalałem sobie do kubka świeżo zaparzonej kawy. Wziąłem kubek do ręki i usiadłem na przeciwko Szymona przy stole. Zrobiłem dwa łyki gorącego napoju i poczułem, że wracam do życia. Spojrzałem na Szymona. Wyglądał jak by wcale nie spał. Myślałem, że może wstał wcześnie ale to do niego nie podobne. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Szymona.

Szymon : I jak tam stary? Wypoczęty?
Ja : Tak. a ty? Spałeś coś?
Szymon : Tak. Ale zasnąłem dopiero chyba około 3.
Ja : Aha. To o której wstałeś?
Szymon : Obudziłem się o 7 a wstałem o 8.
Ja : Czemu nie poszedłeś jeszcze spać?
Szymon : Próbowałem jednak nie umiałem już zasnąć.
Ja : Aha.
Szymon : No. Postanowiłeś już coś?
Ja : Niby z czym?
Szymon : No z tym spotkaniem z twoim tatą.
Ja : Aha. Masz na myśli ten list?
Szymon : No tak. Postanowiłeś coś sensownego?
Ja : Tak. Postanowiłem, że wezmę go na spotkanie.
Szymon : Jesteś pewny
Ja : W życiu nie byłem bardziej pewny.

  Rozmowę przerwał dźwięk mojego telefonu. Wyciągnąłem go z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz. Widniał tam wielki napis " MICHAŁ ". Wysłał mi SMS-a jak zwykle z reszta. Napisał : " Gdzie jesteś? Czemu wczoraj nie odpisałeś? Mama i ja się martwimy. Za ile będziesz w domu? " Odpisałem mu, że wrócę przed 12-tą i tę noc spędziłem u Szymona. . Schowałem telefon do kieszeni spodni i wypiłem do końca swoją kawę. Wstałem od stołu i umyłem naczynie w zlewie. Bez słowa wyszedłem z kuchni do przedpokoju. Złapałem swoją bluzę i wyszedłem na dwór. Zaraz za mną wybiegł Szymon. Stanąłem przy jego furtce i gapiłem się na drogę. Szymon stał obok mnie i patrzył w to samo miejsce co ja. Staliśmy w długiej ciszy.  W końcu powiedziałem.

Ja : Dobra stary. Dzięki, że mnie przechowałeś przez tą noc.
Szymon : Spoko. Idziesz już?
Ja : No. Mam jeszcze parę spraw do załatwienia.
Szymon : Spoko. Rozumiem.
Ja : Widzimy się wieczorem na imprezie u Dominika.
Szymon : To jednak będziesz?
Ja : No. Muszę się zabawić. Do wieczora. Narazie.
Szymon  : Narazie.
 Wyszedłem z podwórka Szymona u poszedłem w stronę parku. Miałem jeszcze trochę czasu do 12. Przeszedłem się wzdłuż strumyka. Kiedy dotarłem do ławki, na której razem z Darią napisałem piosenkę. Stanąłem przy niej i obserwowałem płynący strumyk. Przypomniałem sobie ten dzień. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Spojrzałem na telefon. była 10:59. Postanowiłem, że pójdę już do domu. Uznałem, że stanie obok tej ławki nie miało sensu. Z parku wszedłem jeszcze do sklepu. Kupiłem sobie puszkę mirindy i poszedłem do domu. Bałem się, że jak mama mnie zobaczy to zacznie płakać ze szczęścia bo nic mi się nie stało albo coś w tym stylu na pewno się stanie. Bałem się też reakcji Michała. Nie wiedziałem co mógł by mi powiedzieć. Z zamyśleń wyrwał mnie krzyk jakiejś kobiety. Nie wiedziałem o co jej chodziło. Ze wszystkich słów zrozumiałem tylko " UWAŻAJ ! " Nie wiedziałem na co. Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. Nie wiem dlaczego ale znalazłem się na ziemi. Jedyne co pamiętam zanim znowu zemdlałem to ludzie, którzy byli wkoło mnie.

Hej. Przepraszam was, że dopiero teraz ale miałam małe problemy z internetem. Ten rozdział jest rozbity na dwie części. Mam nadzieję, że wam się podoba bo jeszcze jeden będzie tak zrobiony. Druga część tego rozdziału pojawi się może jeszcze dzisiaj wieczorem... Pozdrawiam... :) ^^ ^^

wtorek, 1 lipca 2014

Ogłoszenie....

Hej... Wiem, że wczoraj dodałam rozdział i na końcu napisałam, że jak będzie chociaż jeden komentarz. Jednak sprawdziłam je dopiero dzisiaj... Ja patrzę a tu aż 3 komentarze.. No no.. Super... Postaram się dzisiaj dodać rozdział 27 i może 28. Zobaczymy.. Życzę Wam pierwszego dnia lipca dużo przygód i atrakcji.. Miłych wakacji....