# W szpitalu #
Kiedy się obudziłem poczułem straszy ból. Po chwili zorientowałem się, że nie umiem ruszyć nogą i ręką. Nie wiedziałem co się dzieje i gdzie jestem. Rozejrzałem się po pokoju w którym byłem. Ściany były białe tak samo jak sufit. Przy łóżku stały różne maszyny, które cały czas pikały. W tedy do mnie dotarło, że jestem w szpitalu. Spojrzałem na lewą rękę. Miałem ją w gipsie. Nie wiem dlaczego. Co się stało? Dlaczego tu leżę? Czemu nic nie pamiętam? Rozejrzałem się jeszcze raz po sali. Mój wzrok zatrzymał się na drzwiach, które były zamknięte. Nagle usłyszałem głos mamy. Stała za drzwiami i z kimś rozmawiała. Nagle drzwi zaczęły się powoli otwierać. Zamknąłem oczy aby posłuchać z kim rozmawia. Zgadywałem, że był to mój lekarz prowadzący. Lekarz powiedział, że oprócz złamanej ręki i nogi miałem jeszcze pękniętą czaszkę. Nie było to mocne pęknięcie ale gdyby nie szybka operacja było by źle. Mama zapytała się czy miałem jakieś obrażenia wewnętrzne. Powiedział, że na moje szczęście nic takiego nie miało miejsca. Usłyszałem jeszcze, że czeka mnie rehabilitacja ręki bo to było poważne złamanie. Kiedy mieli wychodzić otworzyłem oczy i udawałem, że dopiero teraz odzyskałem przytomność. Po cichu zawołałem mamę. Usłyszała mnie i od razu stała przy moim łóżku.Złapała mnie za rękę i trzymała jak by bała się, że zaraz znowu stracę przytomność. Nagle odezwał się lekarz.
# Rozmowa #
Lekarz : Panie Dawidzie. Czy pan mnie słyszy?
Ja : Tak.
Lekarz : Witamy z powrotem.
Ja : Co się stało?
Mama : Miałeś wypadek.
Ja : Wypadek? Jaki wypadek?
Lekarz : Wszedłeś pod samochód?
Ja : Samochód? Jaki samochód? Gdzie?
Mama : Nic nie pamiętasz?
Ja : Ostatnia rzecz którą pamiętam to ludzie krążący wkoło mnie.
Lekarz : To normalne, że pamiętasz tylko to.
Ja : Panie doktorze co mi jest?
Lekarz : Masz złamaną lewą rękę i prawą nogę. Oprócz tego miałeś ranę głowy.
Ja : A co z ręką ?
Lekarz : Miałeś skomplikowane złamanie. Trzeba ją było złożyć operacyjnie i jak ściągniemy ci gips to będziesz miał minimum dwa tygodnie rehabilitacji.
Ja : A czy jest szansa abym mógł grać na gitarze?
Lekarz : Myślę, że tak. To też będzie dobre do odzyskania czuci w ręce. Teraz odpocznij.
Ja : A jeszcze jedno panie doktorze.
Lekarz : Tak?
Ja : Kiedy mogą odwiedzić mnie przyjaciele i brat?
Mama : O nie nie. Zapomnij o przyjaciołach. Szybciej Michał cię odwiedzi.
Ja : Mamo przestań.
Mama : Co przestań? Nie i koniec.
Lekarz : Niech pani przestanie. Myślę, że tak za trzy dni będą mogli przyjść.
Mama : Może lepiej nie?
Lekarz : Niech pani da spokój. Syn może się z nimi spotkać. Nie będzie przecież tu siedział sam.
Ja : Dziękuje panie doktorze.
Lekarz : Nie ma za co. Teraz wypoczywaj. Zajrzę do ciebie jutro.
Ja : Dobrze będę odpoczywał. Do widzenia.
Lekarz : Do widzenia. A panią proszę aby już wyszła.
Mama : Dobrze. Już idę. Przyjdę do ciebie jutro synku.
Ja : Dobrze. Pa.
Kiedy mama i lekarz wyszli z mojej sali to rozejrzałem się jeszcze raz po tym pomieszczeniu. Wywnioskowałem, że leżę sam na sali. Wziąłem głęboki oddech i zasnąłem z uśmiechem na ustach. Byłem tak zmęczony, że spałem do rana.
# Trzy dni później #
Po trzech dniach lekarz powiedział, że moje wyniki są coraz lepsze i nie muszę już leżeć ciągle w łóżku tylko mogę chodzić o kulach. Zdziwiłem się, że mogę się tak poruszać ze złamaną nogą i ręką. Lekarz powiedział też, że do godziny 19:45 mogą odwiedzić mnie znajomi i brat. Czekałem na te słowa z niecierpliwością. Dwa dni wcześniej kłóciłem się z mamą o to aby oddała mi telefon. W końcu po długich negocjacjach mi go oddała. Napisałem do Michała aby zgarnął Szymona i dziewczyny a potem aby do mnie przyjechali. Od razu dostałem odpowiedź. Napisał, że będą za 45 minut. Spojrzałem na telefon. Była 10:15. Z tego wynikało, że będą o 11:00. Poprawiłem się na łóżku w pozycji siedzącej. Siedziałem i czekałem na nich ze skupieniem. Zanim się obejrzałem do sali wszedł lekarz a zanim Michał i pozostali. Powiedział im, że mają być spokojni i nie mogą mnie denerwować. Michał powiedział, że wszystko zrozumieli a lekarz wyszedł. Kiedy zamkną drzwi wszyscy stanęli na przeciwko mnie. Czułem się dziwnie. Nakle odezwała się Hanka. Raczej krzyknęła.
Proszę. O to druga część 27 rozdziału. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jutro pojawi się kolejny.. Pozdrawiam. I czekam na wasze komentarze. :)