sobota, 16 sierpnia 2014

Dla Ciebie.. cz.29 ( cz. 2 )

                                     # 5 dni później #

Po dwóch dniach od wizyty dostałem jedną kulę abym mógł "normalnie chodzić". Codziennie chodziłem po sali i wychodziłem na korytarz. W dzień wyjścia do domu lekarz powiedział, że o 12:15 mogę wraz z mamą i Michałem zgłosić się po wypis. Spojrzałem na zegarek w telefonie. Była 10:45. Miałem jeszcze trochę czasu, więc postanowiłem iść pochodzić trochę po korytarzu. Włożyłem telefon do tylnej kieszeni spodni i biorąc kulę w rękę wyszedłem. Drzwi od innych sal były otwarte, więc zastanowiło mnie dlaczego od mojej były zamknięte. Była właśnie pora odwiedzin i we wszystkich salach było pełno osób. Na końcu korytarza po prawej stronie było wielkie okno. Podszedłem do niego i wyjrzałem na zewnątrz. Zobaczyłem park i ludzi spacerujących po nim. Stałem tak przez chwilę patrząc i ciesząc się, że za trochę sam będę spacerował po ulicy. Kiedy postanowiłem wrócić do swojej sali zobaczyłem, że w jednej sali leży chłopak i nikt u niego nie jest. Myślałem, że może rodzice już poszli ale widząc jak chłopak siedzi i patrzy w jeden punkt dotarło do mnie, że nie jest chyba szczęśliwy. Podszedłem do drzwi jego sali i zobaczyłem, że nie ma on żadnego "lokatora" na sali. Wszedłem do środka i usiadłem przy jego łóżku. Chłopak skierował na mnie swój pytający wzrok. Patrzyłem na niego z uśmiechem. Chłopak dalej patrzył na mnie ze zdziwieniem. Nie wiedziałem co mam zrobić. Jednak po dłuższej chwili powiedziałem.

               # Rozmowa # 

Ja : Hej jestem...
Chłopak : Po co do mnie przyszedłeś?
J : Bo chciałem cię poznać i porozmawiać.
Chł : Po co?
J : Dlaczego jesteś niemiły?
Chł : Ja... sam nie wiem... Może dla tego, że dawno nikt u mnie nie był.
J : Naprawdę?
Chł : Tak. Kiedyś rodzice i siostra przychodzili codziennie. Jednak od pewnego czasu ich nie było.
J : Przykro mi.
Chł : Nie ma czego. Już się przyzwyczaiłem. Słuchaj jak masz na imię? Bo zacząłeś się przedstawiać a ja ci przerwałem.
J : Jestem Dawid. A ty?
Chł : Damian.
J : Trzeba było tak od razu.
Damian : Wiem. Przepraszam za to, że byłem nie miły.
J : Spoko. To Damian. Dlaczego tu leżysz? Jeśli to nie tajemnica oczywiście.
D : Hahaha. Nie to nie tajemnica. Powiem ci.
J : Wiesz. Jak nie chcesz to nie mów.
D : Chcę. I powiem ci dlaczego tu jestem.
J : Dlaczego?
D : Bo cię polubiłem.
J : Serio?
D : Tak serio. A jestem tu dla tego, że miałem wypadek. Lekarze mówili, że to nic poważnego. 
J : Skoro to nie było nic poważnego to dlaczego tu leżysz?
: Bo to są powikłania po wypadku.
J : Jakie powikłania?
D : Poczekaj.
 Damian usiadł wyżej na łóżku i spojrzał czy na korytarzu nikogo nie było. Kiedy się upewnił, że korytarz jest pusty odsunął kołdrę i pokazał mi swoją prawą nogę. byłem zdziwiony bo była cała sina. Damian powiedział, że złamał nogę. Lekarze wsadzili mu ją w gips i wypuścili do domu. Po miesiącu ściągnęli mu gips i wszystko było ok aż do pierwszego kwietnia. Trafił tu ponownie  z bólem nogi. Dali go na oddział a noga zaczęła sinieć. Kiedy skończył zapytał dlaczego ja tu jestem. Powiedziałem mu o wypadku i o tym, że się połamałem.Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Dowiedziałem się na przykład, że Damian też gra na gitarze oraz na perkusji. Fajnie nam się rozmawiało. Naszą rozmowę przerwał dźwięk mojego telefonu oznaczający nową wiadomość. Wyciągnąłem go z kieszeni spodni i spojrzałem na ekran. Widniał tam wielki napis "MICHAŁ". Szybko go odczytałem. Napisał:  Ja i mama jesteśmy w twojej sali i czekamy na ciebie. Gdzie jesteś?" Spojrzałem, która godzina. Był 12:55. Przypomniałem sobie, że 40 minut temu miałem iść po wypis. Pożegnałem się z Damianem i powiedziałem, że muszę już iść. Zanim jednak wyszedłem z jego sali powiedziałem, że jeszcze do niego przyjdę. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Odwzajemniłem go i poszedłem do swojej sali. Kiedy otwarłem drzwi zobaczyłem stojących przy moim łóżku mamę i Michała. Przywitałem się z nimi i powiedziałem, że możemy już iść. Michał wziął moa torbę i poszliśmy po wypis. Kiedy weszliśmy do gabinetu przeprosiłem lekarza za spóźnienie. On powiedział, że nic się nie stało i to rozumie. Kiedy mama dostała mój wypis lekarz powiedział, że mam na siebie uważać i następna dopiero w przyszłym tygodniu na ściągnięciu gipsu. Po opuszczeniu szpitala poczułem się jak bym wyszedł z zakładu karnego. Michał wsadził moją torbę do bagażnika swojego nowego BMW F 20. Później wszyscy wsiedliśmy i pojechaliśmy do domu.


Hej hej. Sorki, że dopiero teraz dodaje kolejną część ale po prostu wcześniej nie miałam kiedy. Mam nadzieje, ze mi to wybaczycie. Mam też nadzieję, że podoba się wam ta część. Następną postaram się dodać jutro albo w poniedziałek. Pozdrawiam.

" Dans des mots simples
vous voulez voir dans le monde,
au sommet de son esprit
vouloir chasser temps
Et si je me sens différente
maintenant je vois
Il viendra un jour meilleur.
Tu me regardes,
Vous sentez la peur.
Vous ne voulez pas de grimper,
Vous avez peur de.
Parce que je ne suis pas sûr de ce qu'il veut,
J'ai utilisé to'll vous obtenir " <3 br="">

środa, 6 sierpnia 2014

Dla Ciebie.. cz.29 ( cz. 1 )

  Kiedy wyszli Michał sprawdził czy na pewno poszli i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. Nie wiedziałem o co chodzi. Po pewnym czasie Michał powiedział.
Michał : Mam problem.
Ja : Ty masz problem?
Michał : Tak. Ja ma problem.
Ja : Jaki?
Michał : Chodzi o mnie i Majkę.
Ja  Co jest?
Michał : Wiesz jak długo jesteśmy razem co nie?
Ja : No. Dwa lata. A czemu o to pytasz?
Michał : Właśnie. Dwa lata. Tylko, że ja nie chcę aby Majka była już moją dziewczyną.
Ja : Co? Tylko nie mów, że chcesz z nią zerwać?
Michał : Nie. To nie to.
Ja : To co?
Michał : Pragnę aby Majka została moją...
Ja : Twoją?? No kim?
Michał : Chcę poprosić Majkę o rękę.
Ja : WOW. Serio?
Michał : Tak. Serio.
Ja : To nie rozumiem w czym problem.
Michał : Nie mam pierścionka. I tu już mam groźbę. Czy jak wyjdziesz ze szpitala to pomożesz mi coś wybrać?
Ja : Ja? A czemu nie Daria albo Martyna?
Michał : Bo proszę o pomoc brata. To jak? Pomożesz?
Ja : Zgoda. A teraz już idź bo Majka pewnie czeka na ciebie.
Michał : Dobra. Dzięki za rozmowę. Narazie.
Ja : Nie ma za co. Narazie.
 Kiedy wyszedł myślałem, że nie rozmawiałem ze swoim bratem tylko z kimś innym.  Nie sądziłem, że Michał będzie chciał się oświadczyć Major a tu proszę.  Taka niespodzianka.  Zawsze wiedziałem, że to kiedyś nastąpi.  Nie sądziłem jednak, że tak szybko.  Znając Michała to wymyśli jakiś nietypowy sposób na oświadczyny.  Moje rozmyślania przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałem w tamtą stronę.  W drzwiach stał lekarz i się uśmiechał. Wszedł do sali i podszedł do mojego łóżka. Zapytał się czy dobrze się czuję i czy odczuwam jakiś ból głowy. Kiedy powiedziałem, że wszystko jest OK on zapisał coś w mojej karcie. Powiedział jeszcze, że lekarstwa już nie będą podawane. Kiedy był już przy drzwiach zatrzymał się jeszcze i spojrzał w moją stronę. Nadal z uśmiechem na twarzy powiedział, że za pięć dni zostanę wypisany. Potem wyszedł z sali. Po tych słowach na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Jeszcze tylko pięć dni i wrócę do domu. Nie wiem nawet kiedy oddałem się w krainę Morfeusza.

Hej hej kochani. Tak jak wczoraj pisałam zjawiam się z kolejną częścią. I jak? Podoba się? Mam nadzieję, że tak. Wieczorem postaram się dodać kolejną część..

                                                   Kofffam was Kwiatonators.. :)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Ogłoszenie

Hej Kochani.  Co tam u was słychać?  Przepraszam, że nie ma jeszcze kolejnej części historii ale ostatnio po prostu nie miałam czasu.  Obiecuje, że jutro postara  się dodać kolejne 2 części.  Dziękuję też za ponad 900 wyświetleń.  Mam nadzieje, że uda nam się dobić do 1.000. A jak wam mijają wakacje? Jak dla mnie to trochę za szybko. Dobra nie będę się tu tak rozpisywać.  Pozdrawiam was Kochane Kwiatonators i życzę mile spędzonych wakacji.  Do jutra.... ♡