wtorek, 25 sierpnia 2015

Dla Ciebie... cz.38


* Londyn *

Kiedy samolot wylądował wszyscy czuliśmy się trochę dziwnie. Weronika z Martyną mówiły, że to przez zmianę czasu. Możliwe, że miały rację. Martyna mówiła, że Harry i pozostali mieli nas odebrać z lotniska ale nigdzie ich nie widzieliśmy. Każe z nas się rozglądało w inną stronę ale nigdzie ich nie było. 

- Słuchajcie. Dajcie mi pięć minut. Zadzwonię do Harry'ego i zapytam się gdzie są. Ok? - powiedziała po chwili Martyna.

- Ok. - odpowiedzieliśmy chórem a Martyna odeszła od nas kawałek. Widziałem jak wyciąga telefon z torebki i przykłada go do ucha. Pewnie już dzwoniła do Harry'ego.


* Oczami Martyny *

Kiedy byłam trochę dalej od pozostałych wyciągnęłam telefon z torebki i zadzwoniłam do Harry'ego.  Jednak nie odebrał. Próbowałam jeszcze chyba trzy razy a on dalej nie był łaskawy odebrać tego telefonu. Wysłałam mu jeszcze kilka sms'ów, ale to też nic nie dało. Kocham go, ale jego zachowanie zaczyna mnie już lekko wkurzać. Spojrzałam na pozostałych. Szli w stronę automatu z napojami. Spojrzałam ponownie na wyświetlacz mojego telefonu. Żadnej wiadomości od niego. Skoro on nie był łaskaw odebrać ani odpisać postanowiłam zadzwonić do Zayn'a. Może on mi powie o co chodzi. Wybrałam numer. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci po czwartym dopiero odebrał,

* Rozmowa * 

Zayn : Halo?
Martyna : Hey Zayn. Martyna z tej strony.
Zayn : O hey Martyna. Coś się stało, że dzwonisz?
Martyna : Myślałam, że ty mi powiesz.
Zayn : Ja? Nic nie rozumiem.
Martyna : Harry wam mówił, że przylatuje do was z przyjaciółmi tak?
Zayn : No mówił, że jutro będziecie.
Martyna : Jak to jutro?
Zayn : No normalnie. Powiedział, że ty i twoi znajomi przylecicie jutro czyli dwudziestego pierwszego. 
Martyna : To kretyn. Zayn my jesteśmy dzisiaj.
Zayn : Jak to dzisiaj?
Martyna : Normalnie. Lot mieliśmy dziś. Wylądowaliśmy jakieś dwadzieścia minut temu.
Zayn : Żartujesz prawda?
Martyna : Nie. Jesteśmy na lotnisku. Możesz po nas przyjechać?
Zayn : No pewnie. Tylko powiedz ile was jest to może busem podjadę po was.
Martyna : Ja, Daria, Dawid, Szymon, Hanka, Agata i Weronika. W sumie siedem osób. Ale jak przyjedziesz ty to osiem.
Zayn : Daj mi dziesięć minut i już po was jestem busem. Dobrze?
Martyna :Dobrze.
Zayn : Ok. Już wychodzę z domu.
Martyna : Zayn...
Zayn : Tak?
Martyna : Mam prośbę.
Zayn : Dla ciebie wszystko.
Martyna : Nie mów chłopakom a zwłaszcza Harry'emu, że po nas jedziesz. Dobrze?
Zayn : Dobrze. Do zobaczenia.
Martyna : Tak. Do zobaczenia.

Kiedy połączenie zostało zakończone schowałam telefon ponownie do torebki i przeczesałam włosy ręką. Odwróciłam się i pewnym krokiem ruszyłam w stronę pozostałych. Cały czas stali przy tym automacie z napojami i wyglądali jak by rozmawiali o czymś zawzięcie. Kiedy zobaczyli, że stoję już obok nich natychmiast zamilkli. Nie za bardzo wiedziałam o co chodzi. Nie zwracając na to zbytnio uwagi podeszłam do automatu i kupiłam sobie colę.Otworzywszy puszkę stanęłam obok Darii i wzięłam łyk zimnego napoju. Jednak nadal nikt się nie odezwał. Ta cisza między nami zaczęła mnie już lekko denerwować. Wzięłam jeszcze jeden łyk coli i się odezwałam.

- Dobra. O co chodzi? Mam coś na twarzy? - zapytałam.
- Nie. Dlaczego pytasz? - odpowiedział Szymon.
- Bo od kiedy do was dołączyłam nikt nic nie mówi i się ciągle na mnie dziwnie patrzycie. - powiedziałam.
- Bo liczyliśmy na to, że od razu nam powiesz czy chłopacy już po nas jadą. - powiedziała Agata.
- A to o to chodzi. Słuchacie. Przyjedzie po nas Zayn. - powiedziałam i ponownie napiłam się coli.
- Czemu Zayn a nie wszyscy? - zapytała Weronika.
- Właśnie Weronika. Chodź ze mną do toalety. - powiedziałam.
- No ok. - powiedziała i ruszyłyśmy w stronę toalet. Kiedy już tam byłyśmy zapytała. - Martyna o co chodzi?
- Wtedy kiedy dzwoniłam do Harry'ego on nie odbierał, więc musiałam zadzwonić do Zayn'a. - powiedziałam patrząc w lustro.
- Jak to nie odbierał?! - zapytała zdziwiona.
- No normalnie. A kiedy już rozmawiałam z Zayn'em i powiedziałam mu, że jesteśmy na lotnisku był on w kompletnym szoku. Harry im powiedział, że przylatujemy jutro. Masz pojęcie? - powiedziałam i odwróciłam się w stronę Weroniki.
- Jak to, że przylatujemy jutro? Co to ma zanczyć? - dopytywała.
- Nie wiem co to ma znaczyć, ale się dowiem. - Powiedziałam i ponownie odwróciłam się w stronę lustra.
- A co jeśli zapomniał? - dopytywała Weronika.
- Nie wiem. Mam nadzieję, że nie zapomniał a po prostu pomyliły mu się dni. Idziemy? - powiedziałam.
- Tak. A co powiemy reszcie? - zapytała kiedy wszyłyśmy już z toalety.
- Zostaw to mnie. - powiedziałam i przyspieszyłam kroku. Po chwili byłyśmy znowu z resztą. Powiedziałam im, że Zayn po nas przyjedzie busem. Hanka dopytywała dlaczego tylko Zayn. Powiedziałam jej tak jak i wszystkim, że Zayn umie perfekcyjnie prowadzić busa a reszta tak średnio. Na moje szczęście mi uwierzyli. Staliśmy i rozmawialiśmy tak jeszcze chwilę aż nie odezwał się mój telefon.
-To od Zayn'a. - powiedziałam. - Piszę, że czeka już na nas na parkingu przed lotniskiem. - dodałam. Każdy z nas zabrał swoją walizkę i upewnił się czy wszystko ma. Kiedy się upewniłam, że mam swoją walizkę ruszyłam za resztą. Daria i Dawid szli trochę z tyłu bardzo blisko siebie. Nie wiem o co chodzi ale się dowiem. Kiedy byliśmy już na parkingu szybko zobaczyłam busa chłopaków i zaczęłam iść w jego kierunku. Kiedy byliśmy kilka metrów przed nim zauważyłam opierającego się o niego nonszalancko Zayn'a. Przyspieszyłam kroku i już po chwili stałam przed Zayn'em. Puściłam walizkę i podeszłam do niego. On złapał mnie i mocno przytulił. Odwzajemniłam uścisk. Chodź nie powiem zaczynało mi brakować powietrza. Po chwili puścił mnie a ja się odezwałam.
- Hey Zayn. - powiedziałam z uśmiechem.
- Hey mała. - powiedział i złapał mnie w tali po czym podniósł i obrócił wokół własnej osi. Pozostali cały czas nam się przyglądali.
- Postaw mnie! - krzyczałam. Odstawił mnie tak jak go o to prosiłam. - Nic się nie zmieniłeś. Taki sam szalony i zwariowany jak zawsze. Myślałam, że trochę wydoroślałeś. - powiedziałam.
- No widzisz. Ja się chyba nigdy nie zmienię. - powiedział.
- No chyba nie. - odpowiedziałam i ponownie go przytuliłam. Tęskniłam za tym miejscem. Tęskniłam za Harrym. Tęskniłam za każdym z nich z osobna. Jak dobrze, że już tu jesteśmy.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Hej hej kochani. Chciałam was bardzo przeprosić za to, że tak długo musieliście czekać, ale miałam pewne problemy z internetem i jeszcze te przygotowania do szkoły. Ugh. Jak wam tam lecą ostatnie dni wakacji? Mam nadzieję, że dobrze. Mam też nadzieje, że rozdział wam się podoba. Czekam na wasze opinie w komentarzach. Pozdrawiam i do nn... ^^

8 Komentarzy = Nowy Rozdzaił

~Mrs. Tomlinson... :)

piątek, 7 sierpnia 2015

Dla Ciebie... cz.37

Ważna notka pod rozdziałem... Przeczytaj koniecznie...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Włącz!!!

* Cztery dni później. Wylot do Londynu.*

* Ostatnie dwa tygodnie sierpnia *

Te kilka dni zleciało mi bardzo szybko. Od momentu kiedy dowiedziałem się, że tak szybko wylecimy do Londynu codziennie odwiedzałem Damiana w szpitalu. Ostatnio nawet poznałem jego starszego brata. Chłopak nawet się cieszył, że jego brat ma przyjaciela. Dziś jest 20.08.2012 roku. To właśnie dzisiaj wylatujemy do Londynu. Chociaż wolał bym jeszcze spać niż już się ubierać. Wylot mamy o 6:45 rano. Aktualnie jest 5:40. Gotowy zabrałem jeszcze telefon i MP4 po czym zgarniając walizkę wyszedłem z pokoju i zszedłem po cichu na dół aby nie obudzić mamy. Kiedy byłem już na dole odstawiłem walizkę i wszedłem do kuchni. Tam zastałem już Michała, który siedział przy stole i pił kawę. Nie dziwiłem się. Sam go poprosiłem aby nas odwiózł na lotnisko, więc wcale mnie nie dziwił ten widok. Podszedłem do szafki i wyciągnąłem sobie kubek a potem nalałem kawy. Usiadłem na przeciwko Michała i w milczeniu piliśmy kawy. Patrzyłem na Michała i cieszyłem się, że to on zawiezie mnie i moich przyjaciół na lotnisko. Mieliśmy najpierw jechać z mamą Szymona ale ja boję się z nią jeździć, Ta kobieta jeździ chyba szybciej niż przeciętny polak. Siedzieliśmy jeszcze tak w ciszy. Po chwili odezwał się mój kochany braciszek.

- To co? Gotowy? - zapytał.
- Pewnie. Od samego początku. - odpowiedziałem.
- To dobrze. Wiesz co? Nawet ci zazdroszczę. Też bym chciał wyjechać na kilka dni i zostawić to wszystko z tyłu. - powiedział i wziął kolejny łyk kawy.
- I zostawił byś to wszystko? Zostawił byś mamę i Majkę samą? - zapytałem lekko zdziwiony.
- A czemu by nie? Pierścionek już mam tylko nie mam kiedy i gdzie się oświadczyć. - odpowiedział i wstał od stołu.
- Z tym miejscem to już ci mówiłem. Ja coś załatwię, Z resztą nie możesz wyjechać. - powiedziałem i też wstałem od stołu.
- Niby dlaczego? - zapytał.
- Potem ci powiem. Dobra jedźmy już. - powiedziałem i odstawiając kubek wyszedłem z kuchni. Chwilę po mnie wyszedł Michał. Zabrałem walizkę i wszyliśmy z domu. Mieliśmy jeszcze jechać po Agatę, Darię i Weronikę bo Szymon i Hanka będą na nas czekać na lotnisku. Kiedy moja walizka była już w bagażniku przypomniałem sobie, że zapomniałem jeszcze jeden rzeczy z domu. Poprosiłem Michała aby dał mi jeszcze minutkę i pobiegłem do domu. Kiedy byłem już w środku pobiegłem na górę do swojego pokoju. Tam zabrałem z biurka błękitną teczkę i wróciłem do Michała. Michał siedział już w swoim samochodzie i czekał na mnie. Wsiadłem do samochodu i zanim zapiąłem pas podałem mu tą teczkę. Patrzył na mnie z lekkim zdziwieniem. Kiedy byłem już zapięty powiedziałem. 

- Dlatego nie możesz wyjechać. - powiedziałem,
- A co to jest? - pokazał na teczkę,
- W tej teczce jest piosenka. - odpowiedziałem.
- Jaka piosenka? Błagam Dawid mów konkretnie. - powiedział już lekko wkurzony.
- No dobra. W tej teczce jest piosenka, którą miałem napisać dla tego całego Lenowskiego. Skończyłem ją wczoraj rano. - powiedziałem.
- Czekaj. To ta piosenka? - zapytał.
- Tak. Lenowski już wie, że piosenka jest gotowa. Mam prośbę do ciebie, Przekażesz mu to? - zapytałem.
- No pewnie. A teraz jedźmy bo dziewczyny na nas czekają. - powiedział, Odpalił samochód i ruszyliśmy. Cały czas gadaliśmy tylko o tym, że moja piosenka to na pewno będzie hit i takie tam. Kiedy dziewczyny już były z nami w samochodzie ruszyliśmy w stronę lotniska. Była już 6:30. Mieliśmy jeszcze 15 minut. Jednak nie martwiłem się tym. Michał to dobry kierowca i wiedziałem, że zdążymy na czas. Kiedy dotarliśmy na miejsce mieliśmy jeszcze 5 minut do odprawy. Znaleźliśmy Hankę i Szymona i udaliśmy się w stronę odprawy. Kiedy byliśmy już na pokładzie samolotu zajęliśmy swoje miejsca. Chciałem usiąść z Darią ale ona powiedziała, że na razie nie bo Martyna i pozostali nie wiedzą o nas, W sumie miała rację. Postanowiłem, że usiądę obok Hani i Szymona. Reszta dziewczyn się tam jakoś rozsiadły  i usłyszeliśmy głos pilota, że za chwilę startujemy. Spojrzałem na Darię i posłałem jej jeden z moich uśmiechów. Spojrzałem w okno. Po chwili wytarowaliśmy. Mieliśmy być na miejscu o 14:00 naszego czasu. Oczywiście tam będzie 13:00. Patrzyłem w okno i nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem. 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej. Oto kolejny rozdział. Tak jak obiecałam jest jeszcze dziś, I jak wam się podoba. Mam nadzieję, że bardzo. Czekam na wasze opinie w komentarzach. Chciałam was też poinformować, że w niedzielę wyjeżdżam i nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział. Jeśli coś się zmieni to będę was informować na bieżąco. To chyba wszystko. To do NN.... ^^ :)

~Mrs. Tomlinson...

7 Komentarzy = Nowy Rozdział

Polecam.....

Hej Kochani... Przepraszam, że to nie kolejny rozdział ale obiecuję, że on pojawi się jeszcze dziś.... Chciałam wam bardzo polecić najnowszy teledysk TABB & SOUND'N'GRACE - " NA PEWNO ". Mam nadzieje, że się Wam spodoba....

~Mrs. Tomlinson...