poniedziałek, 28 grudnia 2015

Świętujemy ponad 3.000 czytleników.....

    Wow Kochani jesteście wielcy. To właśnie dzisiaj stuknęło ponad 3.000 czytelników. Zaczynając pisać tego bloga  nie spodziewałam się tego. Myślałam, że tyle będzie dopiero jak skończę pisać tą historię. Jednak nie. Was ciągle przybywa i bardzo mnie to cieszy. Moje serce rośnie a głowa jest pełna pomysłów na kolejne rozdziały. Niestety jesteśmy już coraz bliżej końca tego opowiadania. Ale spokojnie. Będę pisała kolejnego FF. Tylko tym razem o Lou z 1D. Mam nadzieje, że będziecie ze mną. Jeszcze raz wielkie dzięki.
  Życzę wam miłej nocki.
Pozdrawiam
~Mrs. Tomlinson.... :)

P.S. Filmiki na miły nastrój.... :)





niedziela, 27 grudnia 2015

Dla Ciebie... cz.44

Włącz...

* Tego samego dnia wieczorem *

* Oczami Weroniki *

     Ten dzień był niesamowity. Nogi jeszcze nigdy mnie tak nie bolały. Cały dzień chodziliśmy po Londynie. Zwiedzaliśmy i robiliśmy sobie zdjęcia. Byliśmy nawet w wesołym miasteczku. Jak zawsze w takim miejscu poczułam się tak jak bum miała 9 lat a nie 16. Może dlatego, że uwielbiam takie miejsca. Przy jednej budce  Liam wygrał dla mnie wielkiego pluszowego słonia. Oczywiście był różowy. Innego bym nie chciała. Około 19-tej wyszliśmy stamtąd i ruszyliśmy w stronę domu chłopaków. W połowie drogi zatrzymałam się na środku chodnika i nie szłam dalej. Spojrzałam na Liama, który zatrzymał się kawałek przede mną. 

- Kochanie dlaczego nie idziesz? - zapytał i podszedł do mnie.
- Bo nie. - powiedziałam i podałam mu słonia.
- Wiesz, że to nie jest odpowiedź. - powiedział i dał mi całusa.
- Wiem. - dopowiedziałam.
- To dlaczego nie idziesz? - zapytał ponownie.
- Nóg już nie czuję. Poniesiesz mnie? - zapytałam z uśmiechem.
- A wiesz dlaczego bolą cię nogi? - zapytał.
- Dlaczego? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Przez te buty. Nie rozumiem dlaczego je założyłaś. - powiedział.
- Bo je lubię.To co? Poniesiesz mnie? - zapytałam ponownie.
- Wskakuj. - powiedział i się odwrócił a ja mu wskoczyłam na barana. Szybko dogoniliśmy pozostałych i Liam wcisnął mojego słonia do rąk Zayna bo nie umiał nieść jednocześnie mnie i jego. Po drodze wygłupialiśmy się i robiliśmy sobie jeszcze zdjęcia. W domu byliśmy jakoś po 20-tej. Zaraz jak Liam mnie postawił ściągnęłam buty i odebrałam mojego słonia od Zayna. Najszybciej jak umiałam weszłam na górę i poszłam się przebrać. Nie obyło się też bez szybkiego prysznica. Kiedy się odświeżyłam założyłam swój ulubiony dres i zeszłam na dół. Pozostali już tam byli i oglądali nasze zdjęcia na telewizorze. Usiadłam obok Liama i oglądaliśmy dalej. Kiedy skończyliśmy obejrzeliśmy jeszcze jakiś film. Oczywiście był to horror. Przez prawie cały film siedziałam przytulona do Liama. Oczywiście jemu to pasowało. Jak zwykle z resztą. Tak jest zawsze kiedy oglądamy razem horror. Ja się do niego przytulam ze strachu a jemu to pasuje. Kiedy film się skończył była 1;15. Chłopcy oczywiście chcieli obejrzeć jeszcze jeden film, ale my nie miałyśmy na to ochoty. Wszystkie wyszłyśmy z salonu zostawiając chłopaków samych.  Kiedy byłyśmy już na schodach usłyszałyśmy z salonu dźwięk muzyki. Oglądali kolejny film. " Ciekawe o, której skończą? " pomyślałam i poszłam na górę. Kiedy zasnęłam nie wiem. To był długi dzień.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej miśki. Przepraszam was bardzo, że tak długo musieliście czekać. Mam jednak nadzieję, że zrozumiecie dlaczego tak późno dodałam ten rozdział. Otóż zaczęłam już pracować nad nowym blogiem i to mnie bardzo pochłonęło. Efekty poznacie już nie długo. Przepraszam was też, że ten rozdział jest taki krótki. Obiecuję, że następny będzie dłuższy. Czekam na wasze opinie w komentarzach. Pozdrawiam was cieplutko i do nn....

~Mrs. Tomlinson...

czwartek, 10 grudnia 2015

Dla Ciebie... cz. 43

Włącz...  

*Tego samego dnia popołudniu*

*Oczami Darii*

  Ten dzień rozpoczął się świetnie. Nawet nie wiedziałam, że Hanka umie tak gotować. Po skończonym śniadaniu chłopcy zaproponowali, że pokażą nam Londyn. Spodobał mi się ten pomysł. Z resztą jak wszystkim. Razem z dziewczynami i Dawidem poszliśmy na górę się przebrać. Nie rozumiałam po co Dawid się idzie przebrać skoro wyglądał super. Ubrałam się w zestaw, który kupiłam na początku lata. Kupiłam go bo bardzo mi się spodobał a teraz jest świetna okazja, aby w nim wyjść. Uczesałam się i wyszłam z pokoju. Byłam pierwsza bo słyszałam jak w pozostałych pokojach co chwilę otwierają i zamykają się szafy. Ruszyłam w stronę pokoju Dawida bo u niego też co chwilę trzaskały drzwi. Jak nie szafy to od łazienki. Kiedy byłam już przy drzwiach poprawiłam bluzkę i zapukałam.
- Mogę? - zapytałam uchylając lekko drzwi.
- No pewnie. Wchodź. - powiedział w samych rurkach i trampkach.
- Ty jeszcze nie jesteś gotowy? - zapytałam i dałam mu całusa w policzek.
- No. Nie wiem jaki T-shirt założyć. - powiedział wyciągając kolejny T-shirt z szafy.
- To załóż koszulę. - powiedziałam i usiadłam na jego łóżku.
- Koszulę? Myślisz? - zapytał patrząc na mnie.
- Tak. Tak myślę. - powiedziałam i posłałam mu czuły uśmiech.
- Ale którą? - dopytywał.
- Tą niebieską w kratkę. - powiedziałam.
- Jesteś kochana. - powiedział i podbiegł do mnie dając całusa w policzek.
- Wiem. A teraz idź się ubrać. - powiedziałam.
- Już idę. - powiedział i znikną z koszulą w łazience.
- A mogę skorzystać z twojego laptopa?! - zawołałam.
- Tak! - usłyszałam w odpowiedzi.
Wzięłam urządzenie na kolana i je włączyłam. Na szczęście był on w stanie uśpienia i zaraz po włączeniu wyświetliła mi się jego skrzynka mailowa. Nie chciałam być wścibska, ale zerknęłam. Od razu w oko wpadła mi wiadomość od " Damiana ". Ciekawe kto to. Wiadomość ta nie była przeczytana. Postanowiłam się tak daleko nie posuwać. To wiadomość do Dawida. Dlatego to on musi ją przeczytać a nie ja. Tylko bardzo mnie ciekawi kim jest ten Damian. Nagle z łazienki wyszedł Dawid kompletnie ubrany i uczesany. Jak zwykle wyglądał świetnie. Coś jeszcze mówił, ale nie wiem co bo zamyśliłam się o tym kim jest ten Damian.
- Jak myślisz? - zapytał.
- Słucham? Co mówiłeś? Przepraszam nie słuchałam cię. - powiedziałam lekko się rumieniąc.
- Pytałem czy ta moja czarna skórzana kurtka będzie mi pasować. - powiedział i usiadł obok mnie.
- No pewnie, że będzie pasować. - powiedziałam i dałam mu całusa.
- O czym tak myślisz? - zapytał.
- Kim jest Damian? - zapytałam prosto z mostu.
- Dlaczego pytasz? - dopytywał.
- Kiedy włączyłam laptopa wyświetliła się twoja poczta mailowa i wiadomość od niego. Spokojnie. Nie przeczytałam jej. - powiedziałam.
- Odpisał? - zapytał.
- Tak. Powiesz mi kto to? - dopytywałam.
- Damiana poznałem kiedy byłem w szpitalu. A raczej w dniu mojego wypisu. Siedział sam w swojej sali i nikt go nie odwiedzał. Trochę z nim posiedziałem i porozmawiałem. Oczywiście na koniec się zaprzyjaźniliśmy. - powiedział
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o nim wcześniej? - zapytałam.
- Sam nie wiem. Przepraszam. - powiedział.
- Wybaczam ci to. A teraz chodźmy na dół bo pewnie wszyscy na nas czekają. - powiedziałam schodząc z łóżka i odkładając laptopa.
- Tak. Ty idź. Ja założę kurtkę i zaraz do was zejdę. - powiedział i dał mi szybkiego całusa.
- To zaczekam na ciebie i pójdziemy razem. - powiedziałam.
- Nie. Ty idź i zaczekajcie na mnie. Za 5 minut jestem na dole. - powiedział i znowu dał mi całusa.
- No dobrze. Jak chcesz. Ale pamiętaj. Masz 5 minut. - powiedziałam łapiąc za klamkę,
- Daria... - zaczął Dawid.
- Tak? - zapytałam odwracając się w jego stronę.
- ... kocham cię. - powiedział.
- Ja ciebie też. - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
 Idąc korytarzem słyszałam już z dołu dobiegające głosy. Przyśpieszyłam kroku i już po chwili byłam na dole razem z pozostałymi. Oczywiście pytali gdzie jest Dawid. Powiedziałam, że zaraz do nas zejdzie. Czekaliśmy na niego ciągle rozmawiając i ciągle się śmiejąc. Po chwili Dawid zszedł do nas ubrany i gotowy do wyjścia. Wszyscy w doskonałych nastrojach wyszliśmy z domu.

*Oczami Dawida*

  Gdy tylko Daria wyszła z mojego pokoju zaraz usiadłem do komputera i przeczytałam wiadomość od niego. Z każdym zdaniem rósł mi uśmiech na twarzy. Wiedziałem, że ten dzieciak jest wyjątkowy, ale nie sądziłem, że aż tak. Szybko mu odpisałem i udałem się na dół do pozostałych. Wszyscy byli w doskonałych nastrojach. I właśnie w takich nastrojach wyszliśmy z domu.
E-mail od Damiana:
Hej Dawid. Nie gniewam się, że tak późno do mnie napisałeś. Cieszę się, że jesteście już na miejscu. U mnie dobrze. Jestem już z bratem w domu. Jutro razem z nim jadę na towarzyski mecz siatkówki SKRY BEŁCHATÓW - ZAKS CZĘSTOCHOWA. Jak to nazwał mój brat. Zaczyna spełniać moje marzenia. A Dawid. Wysłał byś mi zdjęcie Big Bena? Bardzo bym chciał mieć takie zdjęcie. Pozdrawiam Cię i czekam na szybką odpowiedź.
Damian :)
E-mail do Damiana:
No hej młody. Cieszę się, że jesteś już w domu. Super masz brata. Też bym takiego chciał co by mnie na mecze zabierał. Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawił. Co do tego zdjęcia. Masz je u mnie jak w banku. Dostaniesz nie jedno a nawet więcej. Słuchaj młody. A nie chciał byś zobaczyć Londynu na żywo? Jeśli podoba Ci się ten pomysł to daj mi znać jak najszybciej. Czekam na twoją odpowiedź. Pozdrawiam.
Dawid :) :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej Kochani. Co tam u Was? Mam nadzieję, że dobrze. I jak tam rozdział wam się podoba? Tak jak obiecałam jest rozdział. Miałam małe problemy z napisaniem go, ale dałam radę. Z resztą jak zawsze. Nie wiem czemu z perspektywy Darii jest prawie cały rozdział, ale tak mnie jakoś naszło.
Pozdrawiam Was i ściskam cieplutko.
~Mrs. Tomlinson...



poniedziałek, 7 grudnia 2015

Dla Ciebie... cz.42

Rozdział ze specjalną dedykacją dla DJ Malik.... :) 

Włącz...  

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

* Następnego dnia rano * 

*Oczami Hanki* 

Następnego dnia rano obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Na początku nie byłam pewna kto się tak wydziera, ale kiedy się wsłuchałam wiedziałam już, że to Louis i Niall. Spojrzałam na budzik, który stał na szafce przy łóżku. 7:15. No serio? Oni spać nie umieją? Powoli wygramoliłam się z łóżka i zabierając czyste ubrania poszłam do łazienki się odświeżyć. Po niecałych 20 minutach byłam już gotowa. Wyszłam z pokoju i skierowałam się na dół gdzie ciągle było słychać podniesione głosy chłopaków. Gdy byłam już na dole zorientowałam się, że te krzyki dobiegają z kuchni. Skierowałam się w tamtą stronę nucąc sobie piosenkę chłopaków. Będąc już w kuchni zobaczyłam stojących na środku pomieszczenia chłopaków. Obaj byli już ubrani i " uczesani ". Louis trzymał w rękach dwie marchewki a Niall zbliżał się powoli do  lodówki. Nawet mnie nie zauważyli tylko kłócili się dalej. 

- Jak mogłeś to zrobić?! Przecież wiedziałeś, że będę potrzebował tych marchewek! - krzyczał Louis.
- O boże Louis! To tylko marchewki! - odpowiedział mu Niall.
- Tylko marchewki?! Czy ty słyszysz co mówisz?! One mi były potrzebne! - krzyczał coraz głośniej Lou.
- Niby do czego ci aż tyle było potrzebnych?! - odkrzyknął mu Niall.
- Na sok marchwiowo - pomarańczowy! Chciałem przygotować śniadanie dla naszych gości a teraz mi się to nie uda! - krzykną Louis a ja już nie wytrzymałam.
- Cześć Chłopaki!! - krzyknęłam bo by mnie inaczej nie usłyszeli.
- O cześć Hanka. Ty już na nogach? - zapytał Niall.
- Tak. Ja już na nogach. Tak się wydzieracie, że się obudziłam. - powiedziałam i weszłam w głąb kuchni.
- Serio aż tak nas słychać? - zapytał Lou.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Obudziliśmy kogoś jeszcze? - dopytywał Niall.
- Nie wiem. Chyba nie. - powiedziałam i nalałam sobie wody do szklanki.
- Mam nadzieję, że nikogo więcej. - powiedział Ni.
- Ja też. A teraz możecie mi powiedzieć o co się kłócicie? - zapytałam.
- Proszę bardzo. Chciałem zrobić dla wszystkich śniadanie i świeży sok z marchwi i pomarańczy, ale ten żarłok zjadł wszystkie marchewki. Zostały tylko dwie. - powiedział Louis już opanowany.
- Przepraszam no. - powiedział blondasek.
- Chłopaki mam pomysł. Niall idzie do sklepu po nowe marchewki a my robimy śniadanie. Co wy na to? - zapytałam i  napiłam się wody.
- To świetny pomysł. - zgodził się ze mną Lou. Niall od razu wyszedł z kuchni i ubrał się a następnie wyszedł z domu. Wiedziałam , że poszedł po te marchewki. W tym czasie kiedy go nie było razem z Lou zrobiliśmy: talerz kanapek, naleśników i cały talerz gofrów Nigdy nie wiadomo kto na co ma ochotę. Kiedy skończyliśmy nakrywać stół do domu wrócił Niall z reklamówką marchewek. Gdy tylko wszedł do kuchni Louis zabrał mu je i zaczął robić świeży sok.  Natomiast ja i Niall poszliśmy na górę aby wszystkich obudzić. Po jakiś 40 minutach całą gromadą zeszliśmy na dół. Gdy weszliśmy do kuchni Lou czekał na nas ze świeżym sokiem i śniadaniem w nienaruszonej formie. Wszyscy usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy pałaszować. To był miły początek dnia. Jeden z najlepszych.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej Kochani. Chciałam Was bardzo przeprosić za to, że rozdział pojawił się z takim opóźnieniem, ale mam nadzieję, że wam się podoba i mi to wybaczycie. Ale sami wiecie. Szkoła, nauka, dom itd. Nie miałam kiedy go skończyć. Za to teraz jest on dopracowany w 100% i mam nadzieję, że się nie gniewacie. Mam plan aby dodać jeszcze w tym tygodniu 2 rozdziały ale zobaczymy jak mi to wyjdzie.

Pozdrawiam Was Miśki. I do NN... :)
~Mrs. Tomlinson...