niedziela, 28 grudnia 2014

Dla Ciebie.. cz.31 ( cz.2 )

# U chłopaków #

* Oczami Dawida *

Kiedy weszliśmy z Szymonem do mojego pokoju od razu włączyliśmy konsolę i zaczęliśmy grać. Nie będę ukrywał, że z jedną ręką było ciężko ale jakoś sobie poradziłem. Zastanawiałem się nad tym co mogą robić dziewczyny. Bardzo mnie ciekawiło o czym rozmawiają. Może o tym wyjeździe, albo związku Hanki i Szymona? Nie wiem czemu ale chciałem wiedzieć. Może rozmawiały o tym Londynie? To zawsze było moje marzenie. Zdjęcie przy Big Benie. O tak. To było by coś. Z moich zamyśleń wyrwał mnie nagle głos Szymona.

# Rozmowa #

Szymon : Dawid co jest z tobą?
Ja : Co? Co masz na myśli?
Szymon : Mam na myśli to, że wygrywam z tobą w grę, w której jesteś mistrzem.
Ja : Aaaaa to. Jakoś nie umiem się skupić.
Szymon : Właśnie widzę. O co chodzi?
Ja : Chciał bym… Doba nie ważne. Gramy.
Szymon : Chciał byś? No co? Mów.
Ja : Nie. Grajmy.
Szymon : Nie. Zacząłeś temat to teraz gadaj.
Ja : No dobra. Chodzi o Darię.
Szymon : Darię? Nie rozumiem. Mów jaśniej.
Ja : No weź stary. Rusz głową.
Szymon : Czekaj. Chcesz powiedzieć, że Daria ci się… podoba?
Ja : No nareszcie. Tak. Daria mi się podoba.
Szymon : Stary to super.
Ja : Tak tylko jest jedno „ale”.
Szymon : Jakie „ale”?
Ja : Nie wiem czy.. no wiesz.
Szymon : Czekaj. Nie wiesz czy ty podobasz się jej?
Ja : Zgadłeś. A tak nie mogę się jej zapytać oto.
Szymon : Niby dlaczego?
Ja : Co? O czym ty mówisz?
Szymon : Powiedz Darii co czujesz. Może ona też coś do ciebie czuje.
Ja : Ta jasne. Ja w bajki nie wierzę.
Szymon : A mówiłeś już jej to?
Ja : No nie. Ale…
Szymon : Nie ma żadnego „ ale ”. Pójdziesz do niej i jej powiesz.
Ja : Dobra. Jutro jej powiem.
Szymon : Jakie jutro? Zaraz jej powiesz.
Ja : Co? Co ty gadasz?
Szymon : No chodź. Idziemy do dziewczyn na dół.
Ja : Nie. Przecież nie powiem tego przy dziewczynach.
Szymon : Niby czemu? Przecież się przyjaźnimy ze wszystkimi tak?
Ja : No tak. Jednak nie chce, aby one na razie wiedziały.
Szymon : No to tak ogólnie chodźmy na dół bo coś mi się wydaje, że już dzisiaj nie pogramy.
Ja : Niby czemu?
Szymon : Bo nie potrafisz się skupić na grze. Tylko bujasz w obłokach.
Ja : Masz rację. To chodźmy.
Szymon : W końcu mówisz jak należy.
Ja : Tak. Masz rację. Idziemy na dół.
Szymon : No to idziemy.



Wyłączyliśmy z Szymonem grę i wyszliśmy z pokoju. Powoli i po cichu zeszliśmy po schodach na dół. Stanęliśmy w  drzwiach salonu i patrzeliśmy jak dziewczyny się śmieją i wygłupiają. To był super widok. Spojrzałem na Szymona. Jego wzrok wlepiony był w Hankę, która śmiała się najgłośniej z całego towarzystwa. Cieszę się jego szczęściem. On i Hanka do siebie pasują. Ale czy ja i Daria pasujemy do siebie? Nie dane mi było odpowiedzieć sobie na to pytanie bo Szymon lekko popchnął mnie do środka i dołączyliśmy do dziewczyn. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Razem. Nie jak przyjaciele. Czułem się jak byśmy byli jedną wielką rodziną.  Chciał bym, aby zawsze tak było. 


Hej Sis. Przepraszam, że dopiero teraz, ale miałam jakieś problemy z internetem a jeszcze po drodze Święta i taj jakoś wyszło. Mam nadzieję, że się nie gniewacie.  Postaram się jeszcze dzisiaj dodać rozdział. Czekam na wasze komentarze pod tym rozdziałem. To bardzo motywuje mnie do dalszego pisania. Pozdrawiam Was Sis. :)





piątek, 19 grudnia 2014

Ogłoszenie. ..

Hej hej.  Przepraszam, że nie pisałam tak długo.  Ale wiecie dużo nauki i teraz nie dawno próbny egzamin gimnazjalny.  Jak tam przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia?  Ale nie o tym.  Chciałam wam powiedzieć, że jutro postaram się dodać kolejne 2 rozdziały.  Cieszy mnie to,  że ciągle wzrasta liczba odsłon i komentarzy.  Pozdrawiam was Kwiatonators i do jutra. :)

poniedziałek, 27 października 2014

Dla Ciebie.. cz.31 (cz.1)

 Siedzieliśmy wszyscy w moim salonie i rozmawialiśmy na temat wyjazdu do Londynu. Mimo tego, że Martyna nam o wszystkim opowiedziała to nadal to do mnie nie dotarło. Wszystko co powiedziała dudniło mi w głowie. Chciałem pogadać z Szymonem w cztery oczy ale nie chciałem jakoś urazić dziewczyn tym, że wychodzimy bez słowa. Spojrzałem na Szymona, który również na mnie spojrzał. pokazałem mu jednym ruchem głowy, że muszę z nim porozmawiać. Chyba zrozumiał o co chodzi bo pocałował Hankę w policzek i wstał ze swojego miejsc. Ja również się podniosłem i powiedziałem, że zaraz wrócimy. Dziewczyny przytknęły a my wyszliśmy z salonu. Kiedy staliśmy przy schodach prowadzących na górę Szymon zapytał:
Szymon : O co chodzi?
Ja : Słuchaj chciał bym z tobą pograć w FIFĘ. Co ty na to?
Szymon : Wiesz. O to samo chciałem cię poprosić.
Ja : To co? Idziemy grać?
Szymon : Idziemy. Ale jak przegrasz stawiasz wszystkim pizze.
Ja : Ok. Ale to ty przegrasz.
 Poszliśmy z Szymonem do mnie do pokoju aby pograć. Dziewczyny zostały same. Ciekawe co robiły? Pewnie rozmawiały o Harrym i 1D. Super, że polecę do Londynu.

# U dziewczyn #

Dawid z Szymonem gdzieś wyszli. Nie wiedziałam o co chodzi. Po chwili Hanka jednak powiedziała, że na pewno poszli zagrać w FIFĘ. W sumie nie byłam tym zaskoczona bo Szymon to maniak tej gry. W domu ma pełno różnych wersji tej gry.  Nie rozumiem dlaczego chłopacy tak lubią w to grać.  To tak jak by oglądać mecz w TV. Z resztą to nie pierwszy raz kiedy tak się dzieje.  Siedziałyśmy z dziewczynami w salonie. Między nami panowała dziwna cisza. Martyna cały czas pisała z Harrym,  Agata patrzyła przez okno a Hanka patrzyła w podłogę. Faktycznie bardzo ciekawy widok. W pewnym momencie nie wytrzymałam i się odezwałam:

Daria : Dobra. Martyna dlaczego nie powiedziałaś mi od razu o tym, że chodzisz z Harrym?
Agata : Właśnie?
Martyna : Mówiłam, że nie byłam pewna czy ten związek przetrwa.
Hanka : No dobra to rozumiemy. A dlaczego Weronika nic nie powiedziała Darii?
Martyna : Wydaje mi się, że myślała tak samo jak ja.
Daria : To bardzo możliwe. Ale udało im się i mogła mi powiedzieć.
Martyna : No wiem. Ja i Weronika od razu powinnyśmy ci powiedzieć ale jakoś chyba nie umiałyśmy.
Agata : Ważne, że teraz wszystko się wyjaśniło.
Martyna : No właśnie. Trzeba się z tego cieszyć.
Daria : Macie rację. Z resztą cieszę się waszym szczęściem. No i Szymona też.
Hanka : Serio mówisz?
Daria : Tak. Lubię patrzeć kiedy Szymon się uśmiecha. A dzięki tobie jest tak codziennie.
Hanka : Ciesze się. Jestem ciekawa jeszcze jednej rzeczy.
Agata : Jakiej?
Martyna : No właśnie?
Hanka : Martyna kiedy wylatujemy do Londynu?
Daria : Hahaha. No właśnie? Kiedy wylatujemy?
Martyna : Hahaha jeszcze nie wiem. Na pewno jak ściągną Dawidowi gips.
Agata : Hahaha. Mi też się tak wydaje.
Hanka : Co was tak bawi?
Martyna : Twoje pytanie.
Hanka : A co w nim było takie śmieszne?
Daria : To, że dowiedzieliśmy się o tym pół godziny temu.
Agata : No właśnie. Martyna jeszcze nic nie wie.
Hanka : Faktycznie to było głupie pytanie.
Daria : Wcale nie.
Martyna : Właśnie. Po prostu jak ściągną Dawidowi gips to dam znać Harremu a on załatwi nam bilety.
Hanka : No to fajnie.
Agata : Tak to prawda.
Daria : Wiecie co jesteście najlepszymi przyjaciółkami o jakich mogłam tylko marzyć.
Martyna : Tak. Masz rację. A Hanka jest najlepsza.
Hanka  : No wiem.
Wszystkie  : Hahahahahahahahahahahahahahaha!


Hej hej. Przepraszam, że dopiero teraz ale ostatnio mam małe problemy z internetem. Będę się starała aby rozdziały pojawiały się jak najczęściej. Widzę, że komentarze zaczynają się ponownie pojawiać. Cieszę się i mam nadzieję, że będzie o\ich przybywać. Pozdrawiam :)

"Sam, je ne sais pas,
Pourquoi vous cachez-vous.
Chacun de votre sourire
trahit votre jeu.
Crois que je connais très bien,
Quelle surprise,
Je vais faire comme vous le souhaitez.
Par la façon dont je marche,
Une fois de plus vous me rencontrez.
Il peut être trop tard,
Sur ce vol.
Maintenant dites-moi ce que vous voulez.
"

poniedziałek, 20 października 2014

WIELKIE PRZEPROSINY

Hej hej.  Chciałam Was bardzo przeprosić za to, że nie ma nadal nowego rozdziału. Po prostu nie mam kiedy tu wejść.  No wiecie. Trzecia klasa gimnazjum i egzaminy tuż tuż.  Zastanawiałam się nawet nad tym czy nie usunąć tego bloga. Zauważyłam, że liczba wyświetleń strony wzrasta ale komentarzy maleje.  Mam nadzieje, że nie dopuścicie do tego aby do tego nie doszło.

Postaram się do końca tygodnia coś dodać. Pozdrawiam was Kwiatonators.

środa, 24 września 2014

Ogłoszenie...

Hej, hej. Chciałam Was przeprosić za to, że nie ma jeszcze kolejnego rozdziału. No ale wiecie. Zaczęła się szkoła i mam teraz dużo diagnoz. W tą sobotę chyba też nie dam rady dodać kolejnego rozdziału i strasznie Was za to przepraszam.  Postaram się dodać go w piątek. Mam nadzieję, że wybaczycie mi te opóźnienia. Obiecuję, że to nadrobię.

Pozdrawiam i jeszcze raz Was Przeprasza.... <3 p="">

 

środa, 17 września 2014

Dla Ciebie.. cz.30 (cz.2)

# Rozmowa #

Ja : Jak dobrze was widzieć i być w końcu w domu.
Hanka : Masz rację. Wolę cię odwiedzać w domu niż w szpitalu.
Martyna : Hanka ma rację. I wierz co? Do twarzy ci z tym gipsem.
Agata : Właśnie. Pasuje ci.
Ja : Hahaha.. Dzięki.
Daria : Jak się czujesz?
Ja : Dobrze.
Szymon : Kiedy ci to ściągną?
Ja : Za tydzień.
Martyna : Nie za szybko?
Hanka : Właśnie? To znaczy, że wszystko ok?
Ja : Tak. Lekarz mówił, że kości dobrze się zrastają i nie potrzeba abym miał gips długo.
Daria : A co z muzyką?
Ja : Lekarz powiedział, że będę mógł grać na gitarze bez problemu.
Agata : To dobrze. A i gratulacje.
Ja : Co? Jakie gratulacje? Nic nie rozumiem.
Daria : Powiedzieliśmy Agacie i Weronice o tym, że podpisałeś kontrakt.
Hanka : Chyba się nie gniewasz?
Ja : Żartujecie? Cieszę się, że wszyscy już wiedzą.
Szymon : No nie wszyscy.
Ja : Co masz na myśli?
Martyna : Twoja mama i tata jeszcze nie wiedzą.
Daria : To prawda. nikt im nie powiedział.
Ja : Nawet Michał?
Szymon : Nawet Michał.
Ja :  Dlaczego nikt im nie powiedział? Nie rozumiem?
Szymon : Michał powiedział, że będzie lepiej jeśli ty im to powiesz.
Hanka : A nawet jeśli Michał by im powiedział to nie ma pewności czy by mu uwierzyli.
Agata : Właśnie. Lepiej będzie jak ty im powiesz.
Ja : Macie rację.
Martyna : Już wiesz kiedy im powiesz?
Daria : Właśnie? Wiesz już?
Ja : Mam zamiar jak najszybciej. Tak czy inaczej ny się dowiedzieli.
Martyna : To prawda. Słuchajcie. Chciałam wam o czymś powiedzieć.
Daria : Martyna czy coś się stało?
Martyna :Tak... Znaczy nie... Znaczy nie wiem od czego zacząć.
Daria : Może tak od początku?
Hanka : Właśnie. Od początku będzie najlepiej.
Agata : To prawda.
Martyna : No ok. Napisał do mnie przed chwila mój chłopak.
Szymon : Ten o którym ciągle gadasz?
Martyna : Tak. Właśnie ten. Napisał, że chciał by zaprosić mnie i moich przyjaciół pod koniec wakacji do niego.
Ja : A gdzie on mieszka?
Martyna : No właśnie. On mieszka w Londynie.
Szymon : Wow. Czemu wcześniej tego nie powiedziałaś?
Hanka : Właśnie?
Martyna : No zapomniałam.
Agata : Zapomniałaś o tak istotnej sprawie?
Ja : Dobra. Dajcie jej spokój. Niech mówi dalej.
Martyna : Harry. Bo tak ma na imię napisał, że chciał by poznać moich przyjaciół i związku z tym zaprasza mnie i was do siebie.
Daria : No to fajnie. A jak ten Harry się nazywa i jak go poznałaś?
Martyna : Bałam się tego pytania.
Hanka : Dlaczego?
Martyna : Bo mój chłopak to Harry Styles. Wokalista zespołu One Direction/
Hanka : Serio?
Daria : Chyba sobie żartujesz?
Martyna : Serio. Nie żartuję. Poznałam go trzy lata temu podczas przesłuchań do X Factor. Pamiętasz Daria jak byłam z Weroniką u tej waszej cioci w Londynie?
Daria : Pamiętam. I co z tego?
Martyna : Właśnie wtedy go poznałam. Poszłyśmy z Weroniką spróbować swoich sił w tym programie. Niestety nie dostałyśmy się dalej. Wtedy ja poznałam Harre'go a Weronika Liama.
Hanka : Czekaj czekaj. Weronika chodzi z Liamem?
Martyna : Tak. Nic nie wiedziałaś?
Hanka : Nie miałam pojęcia.
Daria : To już wiesz. Martyna mów dalej.
Martyna : No dobra. Wymieniłyśmy się z nimi numerami. Przez cały okres trwania programu ja pisałam z Harrym a Werka z Liamem. Potem Harry poprosił mnie o chodzenie  a ja się zgodziłam. Kilka dni później Liam poprosił o to samo Weronikę i ona też się zgodziła. Oto cała historia.
Daria : Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś?
Martyna :  Przepraszam. Chciałam ci powiedzieć ale się bałam.
Daria : Czego się bałaś?
Martyna : No tego, że mi nie uwierzysz.
Daria : Ale ja ci wierzę.
Martyna : Serio?
Daria : Serio.
Martyna : To jak? Polecicie ze mną do niego?
Wszyscy : Tak.
Martyna : To świetnie. Już do niego piszę.

 Wow. Nie wierzyłem w to co powiedziała Martyna. Jednak po dłuższej chwili to do mnie dotarło. Cieszyłem się, że Martyna jest szczęśliwa a ja uświadomiłem sobie, że polecę do Londynu. To było moje największe marzenie. I nagle okazało się, że się spełni. Popatrzyłem na Darię i Martynę, które zaczęły się do siebie przytulać. Dotarło do mnie, że mam najlepszych przyjaciół o jakich mogłem tylko marzyć. To było naprawdę super.

Hej hej. Nie wiem jak wam ale mi ten rozdział się nie podoba. Nie tak go sobie wyobrażałam. No ale cóż. Nie wiem co wy sądzicie dlatego czekam na wasze opinie w komentarzach. Czekam na nie i do soboty. Pozdrawiam...

" Et je ne veux pas l'être,
Il ne s'agit plus, ne me change pas.
Et permettez-moi de vous dire aujourd'hui,
ce que je veux.
Je sais maintenant comment dire
Donc, vous ne m'arrêtez pas.
Je veux me réveiller déjà.
Et je ne veux pas l'être,
Il ne s'agit plus, ne me change pas.
Et permettez-moi de vous dire aujourd'hui,
ce que je veux.
Je sais maintenant comment dire
Donc, vous ne m'arrêtez pas.
Je veux me réveiller déjà. "




 


niedziela, 14 września 2014

OGŁOSZENIOE... :)

   Hej, hej. Słuchajcie chciałam Wam strasznie podziękować za 1,000 wyświetleń. Nie sądziłam, że spodobają Wam się moje wypociny. Mam nadzieję, że dalej będziecie czytać i komentować. Wasze komentarze motywują mnie do dalszego pisania.  Życzę Wam miłego wieczoru i dobrej nocy.

    Pozdrawiam....


"Sam, je ne sais pas,
Pourquoi vous cachez-vous.
Chaque votre sourire
tricher sur votre jeu.
Croyez-moi, je sais bien,
Quelle surprise,
Je vais faire comme vous le souhaitez.
Par la façon dont je marche,
Une fois réunir à nouveau moi.
C'est peut-être trop tard,
Sur ce vol.
Maintenant dites-moi ce que vous voulez." 



sobota, 13 września 2014

Dla Ciebie.. cz.30 (cz.1)

#W domu#

 Kiedy wjechaliśmy na podiast przed domem wielki " banan " pojawił się na mojej twarzy. Od pierwszego dnia pobytu w szpitalu czekałem na dzień kiedy wrócę do domu. Z pomocą Michała wysiadłem z samochodu i o kuli podszedłem do drzwi. Michał wziął moją torbę z bagażnika i podszedł do mnie z mamą. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Chciałem iść do kuchni się czegoś napić ale Michał złapał mnie za ramię i powiedział żebym poszedł do salonu. Uznałem, że nie będę się z nim kłócił i tak też zrobiłem. Kiedy wszedłem do środka zobaczyłem Hankę, Martynę, Darię, Szymona, Agatę i Majkę. W skrócie wszystkich moich przyjaciół. Kiedy tylko mnie zobaczyli krzyknęli w moją stronę : " WITAJ W DOMU!"  Uśmiechnąłem się a oni podbiegli do mnie i zaczęli po kolei się ze mną witać i przytulać. Cieszyłem się, że są ze mną. Kiedy wszyscy mnie już wyściskali i Majka wycałowała Szymon pomógł mi usiąść na kanapie. Daria, Martyna i Agata usiadły obok mnie. Hanka usiadła na kolana Szymona, który siedział w fotelu. Spojrzałem na mamę. Stała w drzwiach razem z Michałem i Majką. Michał pościł mi oczko. Domyśliłem się o co chodzi. Mama, Michał i Majka wyszli zostawiając mnie z przyjaciółmi. Spojrzałem na Szymona i Hankę. Nigdy nie widziałem go tak szczęśliwego. Naprawdę był szczęśliwy z Hanką. Cieszyłem się z jego szczęścia. Spojrzałem na pozostałe dziewczyny. Martyna z kimś intensywnie wymieniała SMS-y, Daria podziwiała swoje buty a Agata patrzyła gdzieś w przestrzeń. Uświadomiłem sobie, że czuję się niezręcznie. Siedzieliśmy w ciszy. Spojrzałem na Darię, która cały czas patrzyła w swoje buty. Wyglądała inaczej niż zwykle. Z moich zamyśleń wyrwał mnie dźwięk mojej komórki. Wziąłem ją do ręki i zobaczyłem kto dzwoni. Na ekranie widniał napis "MAMA". Od razu odebrałem,


# Rozmowa #

Mama : Halo. Dawid.
Ja : Tak mamo?
M : Zapomniałam ci powiedzieć, że ja i Michał wrócimy jutro rano.
J : No dobrze. A gdzie będziecie nocować?
M : Michał jak zwykle u Majki.
J : A ty?
M : U cioci Sabiny.
J : To dobrze. Cieszę się, że będziesz u cioci.
M : No to ja kończę pa.
J : To pa mamo.
M : A Dawid...
J : Tak?
M : Tylko nie roznieście domu.
J : Dobrze mamo.
M : No to  pa. Dobranoc.
J : Pa. Dobranoc.

 Rozłączyłem się i schowałem telefon. Kiedy podniosłem wzrok zobaczyłem, że wszyscy na mnie  patrzą. Powiedziałem im, że dzwoniła moja mama. Wszyscy się uśmiechnęli i ponownie zamilkli. Nie mogłem dłużej wytrzymać, więc się odezwałem...

Hej, hej. Przepraszam, że dopiero teraz ale po prostu nie miałam czasu aby pisać. Mam nadzieję, że czekaliście na tą część. Postaram się dodawać rozdziały co najmniej dwa razy w tygodniu. Na początek ustalmy, że będą to środy i soboty. Jak by coś się zmieniło to was zawiadomię. Kocham Was... Pozdrawiam.

" Et je ne veux pas l'être,
Il ne s'agit plus, ne me change pas.
Et permettez-moi de vous dire aujourd'hui,
ce que je veux.
Maintenant, je sais comment dire,
Donc, vous ne m'arrêtez pas.
Je veux me réveiller déjà.
Je ne veux pas l'être,
Je ne veux pas être le cas .... "

sobota, 16 sierpnia 2014

Dla Ciebie.. cz.29 ( cz. 2 )

                                     # 5 dni później #

Po dwóch dniach od wizyty dostałem jedną kulę abym mógł "normalnie chodzić". Codziennie chodziłem po sali i wychodziłem na korytarz. W dzień wyjścia do domu lekarz powiedział, że o 12:15 mogę wraz z mamą i Michałem zgłosić się po wypis. Spojrzałem na zegarek w telefonie. Była 10:45. Miałem jeszcze trochę czasu, więc postanowiłem iść pochodzić trochę po korytarzu. Włożyłem telefon do tylnej kieszeni spodni i biorąc kulę w rękę wyszedłem. Drzwi od innych sal były otwarte, więc zastanowiło mnie dlaczego od mojej były zamknięte. Była właśnie pora odwiedzin i we wszystkich salach było pełno osób. Na końcu korytarza po prawej stronie było wielkie okno. Podszedłem do niego i wyjrzałem na zewnątrz. Zobaczyłem park i ludzi spacerujących po nim. Stałem tak przez chwilę patrząc i ciesząc się, że za trochę sam będę spacerował po ulicy. Kiedy postanowiłem wrócić do swojej sali zobaczyłem, że w jednej sali leży chłopak i nikt u niego nie jest. Myślałem, że może rodzice już poszli ale widząc jak chłopak siedzi i patrzy w jeden punkt dotarło do mnie, że nie jest chyba szczęśliwy. Podszedłem do drzwi jego sali i zobaczyłem, że nie ma on żadnego "lokatora" na sali. Wszedłem do środka i usiadłem przy jego łóżku. Chłopak skierował na mnie swój pytający wzrok. Patrzyłem na niego z uśmiechem. Chłopak dalej patrzył na mnie ze zdziwieniem. Nie wiedziałem co mam zrobić. Jednak po dłuższej chwili powiedziałem.

               # Rozmowa # 

Ja : Hej jestem...
Chłopak : Po co do mnie przyszedłeś?
J : Bo chciałem cię poznać i porozmawiać.
Chł : Po co?
J : Dlaczego jesteś niemiły?
Chł : Ja... sam nie wiem... Może dla tego, że dawno nikt u mnie nie był.
J : Naprawdę?
Chł : Tak. Kiedyś rodzice i siostra przychodzili codziennie. Jednak od pewnego czasu ich nie było.
J : Przykro mi.
Chł : Nie ma czego. Już się przyzwyczaiłem. Słuchaj jak masz na imię? Bo zacząłeś się przedstawiać a ja ci przerwałem.
J : Jestem Dawid. A ty?
Chł : Damian.
J : Trzeba było tak od razu.
Damian : Wiem. Przepraszam za to, że byłem nie miły.
J : Spoko. To Damian. Dlaczego tu leżysz? Jeśli to nie tajemnica oczywiście.
D : Hahaha. Nie to nie tajemnica. Powiem ci.
J : Wiesz. Jak nie chcesz to nie mów.
D : Chcę. I powiem ci dlaczego tu jestem.
J : Dlaczego?
D : Bo cię polubiłem.
J : Serio?
D : Tak serio. A jestem tu dla tego, że miałem wypadek. Lekarze mówili, że to nic poważnego. 
J : Skoro to nie było nic poważnego to dlaczego tu leżysz?
: Bo to są powikłania po wypadku.
J : Jakie powikłania?
D : Poczekaj.
 Damian usiadł wyżej na łóżku i spojrzał czy na korytarzu nikogo nie było. Kiedy się upewnił, że korytarz jest pusty odsunął kołdrę i pokazał mi swoją prawą nogę. byłem zdziwiony bo była cała sina. Damian powiedział, że złamał nogę. Lekarze wsadzili mu ją w gips i wypuścili do domu. Po miesiącu ściągnęli mu gips i wszystko było ok aż do pierwszego kwietnia. Trafił tu ponownie  z bólem nogi. Dali go na oddział a noga zaczęła sinieć. Kiedy skończył zapytał dlaczego ja tu jestem. Powiedziałem mu o wypadku i o tym, że się połamałem.Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Dowiedziałem się na przykład, że Damian też gra na gitarze oraz na perkusji. Fajnie nam się rozmawiało. Naszą rozmowę przerwał dźwięk mojego telefonu oznaczający nową wiadomość. Wyciągnąłem go z kieszeni spodni i spojrzałem na ekran. Widniał tam wielki napis "MICHAŁ". Szybko go odczytałem. Napisał:  Ja i mama jesteśmy w twojej sali i czekamy na ciebie. Gdzie jesteś?" Spojrzałem, która godzina. Był 12:55. Przypomniałem sobie, że 40 minut temu miałem iść po wypis. Pożegnałem się z Damianem i powiedziałem, że muszę już iść. Zanim jednak wyszedłem z jego sali powiedziałem, że jeszcze do niego przyjdę. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Odwzajemniłem go i poszedłem do swojej sali. Kiedy otwarłem drzwi zobaczyłem stojących przy moim łóżku mamę i Michała. Przywitałem się z nimi i powiedziałem, że możemy już iść. Michał wziął moa torbę i poszliśmy po wypis. Kiedy weszliśmy do gabinetu przeprosiłem lekarza za spóźnienie. On powiedział, że nic się nie stało i to rozumie. Kiedy mama dostała mój wypis lekarz powiedział, że mam na siebie uważać i następna dopiero w przyszłym tygodniu na ściągnięciu gipsu. Po opuszczeniu szpitala poczułem się jak bym wyszedł z zakładu karnego. Michał wsadził moją torbę do bagażnika swojego nowego BMW F 20. Później wszyscy wsiedliśmy i pojechaliśmy do domu.


Hej hej. Sorki, że dopiero teraz dodaje kolejną część ale po prostu wcześniej nie miałam kiedy. Mam nadzieje, ze mi to wybaczycie. Mam też nadzieję, że podoba się wam ta część. Następną postaram się dodać jutro albo w poniedziałek. Pozdrawiam.

" Dans des mots simples
vous voulez voir dans le monde,
au sommet de son esprit
vouloir chasser temps
Et si je me sens différente
maintenant je vois
Il viendra un jour meilleur.
Tu me regardes,
Vous sentez la peur.
Vous ne voulez pas de grimper,
Vous avez peur de.
Parce que je ne suis pas sûr de ce qu'il veut,
J'ai utilisé to'll vous obtenir " <3 br="">

środa, 6 sierpnia 2014

Dla Ciebie.. cz.29 ( cz. 1 )

  Kiedy wyszli Michał sprawdził czy na pewno poszli i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. Nie wiedziałem o co chodzi. Po pewnym czasie Michał powiedział.
Michał : Mam problem.
Ja : Ty masz problem?
Michał : Tak. Ja ma problem.
Ja : Jaki?
Michał : Chodzi o mnie i Majkę.
Ja  Co jest?
Michał : Wiesz jak długo jesteśmy razem co nie?
Ja : No. Dwa lata. A czemu o to pytasz?
Michał : Właśnie. Dwa lata. Tylko, że ja nie chcę aby Majka była już moją dziewczyną.
Ja : Co? Tylko nie mów, że chcesz z nią zerwać?
Michał : Nie. To nie to.
Ja : To co?
Michał : Pragnę aby Majka została moją...
Ja : Twoją?? No kim?
Michał : Chcę poprosić Majkę o rękę.
Ja : WOW. Serio?
Michał : Tak. Serio.
Ja : To nie rozumiem w czym problem.
Michał : Nie mam pierścionka. I tu już mam groźbę. Czy jak wyjdziesz ze szpitala to pomożesz mi coś wybrać?
Ja : Ja? A czemu nie Daria albo Martyna?
Michał : Bo proszę o pomoc brata. To jak? Pomożesz?
Ja : Zgoda. A teraz już idź bo Majka pewnie czeka na ciebie.
Michał : Dobra. Dzięki za rozmowę. Narazie.
Ja : Nie ma za co. Narazie.
 Kiedy wyszedł myślałem, że nie rozmawiałem ze swoim bratem tylko z kimś innym.  Nie sądziłem, że Michał będzie chciał się oświadczyć Major a tu proszę.  Taka niespodzianka.  Zawsze wiedziałem, że to kiedyś nastąpi.  Nie sądziłem jednak, że tak szybko.  Znając Michała to wymyśli jakiś nietypowy sposób na oświadczyny.  Moje rozmyślania przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałem w tamtą stronę.  W drzwiach stał lekarz i się uśmiechał. Wszedł do sali i podszedł do mojego łóżka. Zapytał się czy dobrze się czuję i czy odczuwam jakiś ból głowy. Kiedy powiedziałem, że wszystko jest OK on zapisał coś w mojej karcie. Powiedział jeszcze, że lekarstwa już nie będą podawane. Kiedy był już przy drzwiach zatrzymał się jeszcze i spojrzał w moją stronę. Nadal z uśmiechem na twarzy powiedział, że za pięć dni zostanę wypisany. Potem wyszedł z sali. Po tych słowach na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Jeszcze tylko pięć dni i wrócę do domu. Nie wiem nawet kiedy oddałem się w krainę Morfeusza.

Hej hej kochani. Tak jak wczoraj pisałam zjawiam się z kolejną częścią. I jak? Podoba się? Mam nadzieję, że tak. Wieczorem postaram się dodać kolejną część..

                                                   Kofffam was Kwiatonators.. :)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Ogłoszenie

Hej Kochani.  Co tam u was słychać?  Przepraszam, że nie ma jeszcze kolejnej części historii ale ostatnio po prostu nie miałam czasu.  Obiecuje, że jutro postara  się dodać kolejne 2 części.  Dziękuję też za ponad 900 wyświetleń.  Mam nadzieje, że uda nam się dobić do 1.000. A jak wam mijają wakacje? Jak dla mnie to trochę za szybko. Dobra nie będę się tu tak rozpisywać.  Pozdrawiam was Kochane Kwiatonators i życzę mile spędzonych wakacji.  Do jutra.... ♡

środa, 23 lipca 2014

Dla Ciebie.. cz.28

# Rozmowa #

Hanka : Aaaaa! Dawid!! Jak dobrze Cię widzieć!
Michał : Hanka nie krzycz tak.
Hanka : Sorki.
Ja : Spoko. Was też fajnie wiedzieć.
Majka : Jak się czujesz?
Ja : Może być.
Daria : Co ci jest?
Ja : Złamana ręka i noga.
Michał : Ty sieroto.
Ja : Dzięki.
Szymon : Pamiętasz co się stało?
Daria : Szymon nie męcz go tymi pytaniami.
Ja : Wcale mnie nie męczy. Pamiętam, że wracałem od Szymona do domu. Nagle usłyszałem krzyk kobiety za moimi plecami. 
Szymon : To faktycznie dużo.
Ja : No. Zanim całkiem straciłem świadomość  pamiętam jeszcze ludzi w koło mnie.
Martyna : Kiedy wyjdziesz do domu?
Ja : Nie wiem. Michał...
Michał : No?
Ja : Rozmawiałeś z lekarzem na ten temat?
Michał :Tak. Powiedział, że może w przyszłym tygodniu.
Ja : To super.
Martyna : A kiedy ci to ściągną?
Ja : Lekarz mówił, że za dwa tygodnie a potem rehabilitacja.
Hanka : Długo?
Ja : Aż ręka będzie w pełni sprawna.
Szymon : A noga?
Ja : Lekarz powiedział, że to nie było skomplikowane złamanie i obejdzie się bez.
Majka : To dobrze.
Ja : A właśnie. Co tam u was?
Majka : Ok.
Ja : Tylko tyle?
Majka : Dobra. Fantastycznie.
Michał : To prawda.
Szymon : Sorki, że wam przerywam ale mam jeszcze pytanie do Dawida.
Ja : No dawaj.
Szymon : A co z grą na gitarze?
Ja : Lekarz powiedział, że będę mógł grać bez problemu.
Daria :To super.
Martyna : Super? To fantastycznie.
Ja : No.
Hanka : Nie wyglądasz jak by coś ci było.
Ja : Dzięki.
Micha : Dobra ludzie zbieramy się.
Hanka : Już?
Majka : Tak. Jeszce wpadniemy do Dawida.
Ja : Spoko.
Michał : Wy idźcie. Dogonie was.
Hanka : Ok. To trzymaj się. Pa.
Daria i Martyna : Pa Dawid.
Ja : Narazie.
  Kiedy wyszli Michał sprawdził czy na pewno poszli i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. Nie wiedziałem o co chodzi. Po pewnym czasie Michał powiedział.

Hej Wam. Proszę oto długo wyczekiwany rozdział. Przepraszam, ze dopiero teraz ale miałam kilka spraw i nie miałam czasu aby dodać. Mam nadzieje, że podoba wam się. Czekam na wasze opinię w komentarzach. One sa bardzo motywujące... Pozdrawiam.. :D

piątek, 11 lipca 2014

Ogłoszenie..

Hej Wam. Wczoraj pod jednym z komentarzy napisałam, że kolejna część pojawi się dzisiaj. Niestety nie dałam rady aby go skończyć. Mam dla Was jeszcze jedną wiadomość. Jutro wyjeżdżam i nie będą miała dostępu do internetu przez tydzień. Oznacza to, że rozdział pojawi się dopiero jak wrócę. Nie wiedziałam, że tak szybko pojadę do tego miejsca. Mam nadzieję, że będziecie cierpliwie czekać..... Pozdrawiam...
Bonnes fêtes .. :)

 "Savez-vous que moi,
J'ai tellement de force de vous aimer.
J'ai la force pour, comme nous étions au paradis.
J'ai tellement de force de vous aimer.
J'ai tellement de force d'être mieux pour vous"



wtorek, 8 lipca 2014

Dla Ciebie.. cz.27 ( cz. 2 )

                                       # W szpitalu #

Kiedy się obudziłem poczułem straszy ból. Po chwili zorientowałem się, że nie umiem ruszyć nogą i ręką. Nie wiedziałem co się dzieje i gdzie jestem. Rozejrzałem się po pokoju w którym byłem. Ściany były białe tak samo jak sufit. Przy łóżku stały różne maszyny, które cały czas pikały. W tedy do mnie dotarło, że jestem w szpitalu. Spojrzałem na lewą rękę. Miałem ją w gipsie. Nie wiem dlaczego. Co się stało? Dlaczego tu leżę? Czemu nic nie pamiętam? Rozejrzałem się jeszcze raz po sali. Mój wzrok zatrzymał się na drzwiach, które były zamknięte. Nagle usłyszałem głos mamy. Stała za drzwiami i z kimś rozmawiała. Nagle drzwi zaczęły się powoli otwierać. Zamknąłem oczy aby posłuchać z kim rozmawia. Zgadywałem, że był to mój lekarz prowadzący. Lekarz powiedział, że oprócz złamanej ręki i nogi miałem jeszcze pękniętą czaszkę. Nie było to mocne pęknięcie ale gdyby nie szybka operacja było by źle. Mama zapytała się czy miałem jakieś obrażenia wewnętrzne. Powiedział, że na moje szczęście nic takiego nie miało miejsca. Usłyszałem jeszcze, że czeka mnie rehabilitacja ręki bo to było poważne złamanie. Kiedy mieli wychodzić otworzyłem oczy i udawałem, że dopiero teraz odzyskałem przytomność. Po cichu zawołałem mamę. Usłyszała mnie i od razu  stała przy moim łóżku.Złapała mnie za rękę i trzymała jak by bała się, że zaraz znowu stracę przytomność. Nagle odezwał się lekarz.

# Rozmowa # 

Lekarz : Panie Dawidzie. Czy pan mnie słyszy?
Ja : Tak.
Lekarz : Witamy z powrotem.
Ja : Co się stało?
Mama : Miałeś wypadek.
Ja : Wypadek? Jaki wypadek?
Lekarz : Wszedłeś pod samochód?
Ja : Samochód? Jaki samochód? Gdzie?
Mama : Nic  nie pamiętasz?
Ja : Ostatnia rzecz którą pamiętam to ludzie krążący wkoło mnie.
Lekarz : To normalne, że pamiętasz tylko to.
Ja : Panie doktorze co mi jest?
Lekarz : Masz złamaną lewą rękę i prawą nogę. Oprócz tego miałeś ranę głowy.
Ja : A co z ręką ?
Lekarz : Miałeś skomplikowane złamanie. Trzeba ją było złożyć operacyjnie i jak ściągniemy ci gips to będziesz miał minimum dwa tygodnie rehabilitacji.
Ja : A czy jest szansa abym mógł grać na gitarze?
Lekarz : Myślę, że tak. To też będzie dobre do odzyskania czuci w ręce. Teraz odpocznij.
Ja : A jeszcze jedno panie doktorze.
Lekarz : Tak?
Ja : Kiedy mogą odwiedzić mnie przyjaciele i brat?
Mama : O nie nie. Zapomnij o przyjaciołach. Szybciej Michał cię odwiedzi.
Ja : Mamo przestań.
Mama : Co przestań? Nie i koniec.
Lekarz : Niech pani przestanie. Myślę, że tak za trzy dni będą mogli przyjść.
Mama : Może lepiej nie?
Lekarz : Niech pani da spokój. Syn może się z nimi spotkać. Nie będzie przecież tu siedział sam.
Ja : Dziękuje panie doktorze.
Lekarz : Nie ma za co. Teraz wypoczywaj. Zajrzę do ciebie jutro.
Ja : Dobrze będę odpoczywał. Do widzenia.
Lekarz : Do widzenia. A panią proszę aby już wyszła.
Mama : Dobrze. Już idę. Przyjdę do ciebie jutro synku.
Ja  : Dobrze. Pa.
 Kiedy mama i lekarz wyszli z mojej sali to rozejrzałem się jeszcze raz po tym pomieszczeniu. Wywnioskowałem, że leżę sam na sali. Wziąłem głęboki oddech i zasnąłem z uśmiechem na ustach. Byłem tak zmęczony, że spałem do rana.

                                  # Trzy dni później #

Po trzech dniach lekarz powiedział, że moje wyniki są coraz lepsze i nie muszę już leżeć ciągle w łóżku tylko mogę chodzić o kulach. Zdziwiłem się, że mogę się tak poruszać ze złamaną nogą i ręką. Lekarz powiedział też, że do godziny 19:45 mogą odwiedzić mnie znajomi i brat. Czekałem na te słowa z niecierpliwością. Dwa dni wcześniej kłóciłem się z mamą o to aby oddała mi telefon. W końcu po długich negocjacjach mi go oddała. Napisałem do Michała aby zgarnął  Szymona i dziewczyny a potem aby do mnie przyjechali. Od razu dostałem odpowiedź. Napisał, że będą za 45 minut. Spojrzałem na telefon. Była 10:15. Z tego wynikało, że będą o 11:00. Poprawiłem się na łóżku w pozycji siedzącej. Siedziałem  i czekałem  na nich ze skupieniem. Zanim się obejrzałem do sali wszedł lekarz a zanim Michał i pozostali. Powiedział im, że mają być spokojni i nie mogą mnie denerwować. Michał powiedział, że wszystko zrozumieli a lekarz wyszedł. Kiedy zamkną drzwi wszyscy stanęli na przeciwko mnie. Czułem się dziwnie. Nakle odezwała się Hanka. Raczej krzyknęła.

Proszę. O to druga część 27 rozdziału. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jutro pojawi się kolejny.. Pozdrawiam. I czekam na wasze komentarze. :)