sobota, 29 marca 2014

Dla Ciebie.. cz.4

                                         #Rozmowa#

-Fajnie, że Cię poznałam. - powiedziała Daria.
- Ja też się cieszę, że Cię poznałem. - odpowiedziałem z uśmiechem.
- Wiesz. Nie mogę uwierzyć , że najlepszy przyjaciel mojego kuzyna będzie robił karierę muzyczną. - powiedziała.
- No tak, ale to nie jest jeszcze pewne na 100 %. - odpowiedziałem. - Mam jednak nadzieję, że się uda. - dodałem.
- Też mam taką nadzieję. - wtrącił się Szymon.
- O czym chciałeś pogadać? - zapytałem.
- No właśnie. Stary bo ty tak dobrze śpiewasz. I pomyślałem, czy dał byś parę lekcji Darii? - zapytał.
- Co???? - zapytała zszokowana Daria. - Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś? - zapytała Szymona.
- Bo to twoja mama mnie o to prosiła. - powiedział.
- Ok. Dajcie mi moment. - powiedziała Daria i odeszła na bok aby ochłonąć.
- To co? Dasz jej parę lekcji?- zapytał ponownie Szymon.
- No ok. Ale nie wiem czy Daria chcę tych lekcji. - powiedziałem.
- No w sumie. Przydała by mi się mała pomoc. - powiedziała. - Zgoda. Chcę parę lekcji z Dawidem.- dodała.
- To super. - powiedział Szymon. - A gniewasz się na mnie? -zapytał.
Nie. Bardziej na moją mamę, że nic mi o tym nie powiedziała. - odpowiedziała mu z uśmiechem.
- Ok. To kiedy pierwsza lekcja? - zapytałem.
- No nie wiem. A kiedy Ci pasuje.? - zapytała.
 -Mi? Codziennie. Ile razy w tygodniu byś chciała? - zapytałem.
- No nie wiem. Tak 2/3 razy w tygodniu? -zapytała nie pewnie.
- Ok. To trzy razy w tygodniu. - powiedziałem. - Poniedziałek, środa i piątek. Pasuje Ci? - zapytałem.
- Ok. A o której i gdzie? - zapytała uradowana Daria.
- Od 15.00 do 16.00. Tu pod Lidlem. OK? - zapytałem.
- No dobra. To do następnego poniedziałku.? -zapytała.
Ok. Słuchajcie, mam coś jeszcze do załatwienia. Widzimy się w poniedziałek. Cześć. - powiedziałem  i poszedłem jeszcze do tego Lidla kupić Michałowi tą cole a potem wróciłem do domu.

                                   # W domu #

Kiedy wróciłem do domu Michał siedział w salonie i czytał jakąś książkę. Podszedłem do niego i postawiłem mu cole na stole. Gdy to zrobiłem dziwnie na mnie spojrzał a potem na zegarek, który wisi na ścianie nad szafką z książkami.

- O której to się do domu wraca? - zapytał.
- Co? Przecież nie było mnie wcale tak długo.- powiedziałem.
- No przecież wiem. Tylko tak sobie żartuje. - powiedział z uśmiechem Michał.
- Ale mnie to nie bawi. - powiedziałem.
- Co się dzieję.? - zapytał.
- Nie no bo Szymon przyprowadził na to spotkanie swoją kuzynkę. - powiedziałem.
- i co z tego? - zapytał.
- No to, że chciał abym dawał jej lekcje śpiewu. -powiedziałem.
- No to fajnie. czemu się tym tak martwisz? - zapytał ponownie Michał.
- No bo ja nigdny nie uczyłem kogoś śpiewać. I ty o tym wiesz. - powiedziałem już całkiem przybity.
- Przecież wiem. Ale nie martw się. Nauczysz się uczyć kogoś. - powiedział. - Dasz radę. Zobaczysz. - powiedział.
- Wiem że masz rację. Ale nie wiem czy dam radę się skupić na tych lekcjach. - powiedziałem.
- A to niby czemu? - zapytał z zaciekawieniem Michał.
- Bo tak kuzynka Szymona jest nawet ładna. - powiedziałem.
- Aha. No to naprawdę masz problem. - powiedział śmiejąc się pod nosem.
- Hahaha. To nie jest śmieszne. - powiedziałem i w tym samym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Otwórz jak stoisz. - powiedział Michał i wrócił do czytania książki.
    
Kiedy otworzyłem na progu stała dziewczyna Michała Majka. Nawet ją lubię. Jest trochę fajniejsza niż jego była Sandra. Tamtej przeszkadzało to, że Michał ma brata a Majce to ani trochę nie przeszkadza. Ona lubi mnie a ja ją. Zaprosiłem ją do środka i powiedziałem, że Michał siedzi w pokoju i czyta. Kiedy do niego poszła ja pobiegłem do swojego pokoju i też zacząłem czytać książkę.

                                        # Wieczorem #

Około 20.00 dziewczyna Michała poszła do domu. Kiedy wyszła zeszłem na dół i poszedłem do kuchni robić kolację ( miałem dyżur a rzadko coś gotuję ). Postanowiłem, że zrobię zapiekanki. Kiedy zacząłem do kuchni wszedł Michał. Stanął przy lodówce i zapyał:
- Co dzisiaj robisz na kolację?
- Zapiekanki. No wiesz. Te, które mama tak lubi. - powiedziałem.
- Aha. Wiesz ja też je lubię. - powiedział z uśmiechem.
- Wiem. Wiesz może, o której będzie mama? - zapytałem.
- Nie wiem. Ale chyba zaraz powinna być. - odpowiedział.

Faktycznie. Po paru minutach mama wróciła do domu. Przyniosła napoje i przyprawy potrzebne mi do skończenia zapiekanek. Kiedy podałem ciepłe zapiekanki to powiedziałem mamie i tym, że będę dawał lekcję śpiewu. Bardzo się ucieszyła powiedziała, że cieszy się mojego zachowania. Po kolacji posprzątałem wszystkie naczynia i poszedłem spać. To był naprawdę ciężki dzień.



Proszę. Oto kolejna część. Specjalnie dla Anonima, która jako pierwsza dodała komentarz. Mam nadzieję, że będzie Was przybywać.. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz