# Rozmowa z Szymonem #
Sz: Halo??D: Szymon to ty?
Sz: Tak. A co?
D: Bo masz taki dziwny głos.
Sz: A bo spałem.
D: Aha. Słuchaj musimy się spotkać.
Sz: Dobra. A kiedy?
D: Dzisiaj. Za 20 minut pod Lidlem.
Sz: Ok. A stało się coś?
D: Jak się potkamy to pogadamy. Przyjdź sam.
Sz: Ok. Zaraz będę.
D: Ok. Czekam. narazie.
Sz: Narazie.
Kiedy się rozłączyłem poszedłem pod Lidla i usiadłem na ławce. Szymon jest jedynym moim kumplem, który wie o moim tacie. Wie, że wyjechał jak miałem 9 lat. Wyjechał i się nie odzywał. Wie, że czekałem na jakiś znak od niego. Jednak się nie odzywał. Bałem się, że coś mu się stało, albo że zapomniał o mnie i Michale. Kiedy pytałem się mamy dlaczego tata się nie odzywa zawsze mówiła, że na pewno się odezwie. Wierzyłem jej. Kiedy skończyłem 13 lat przestałem się interesować tym co się z nim dzieje. Zacząłem wtedy bardziej interesować się muzyką i śpiewem. Podniosłem głowę i zobaczyłem, że w moim kierunku zbliża się Szymon. Wstałem i też zrobiłem kilka kroków do przodu. Kiedy Szymon do mnie podszedł to przybiliśmy piątkę i usiedliśmy na ławce. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Nie wiedziałem co powiedzieć Szymonowi. Po chwili on odezwał się pierwszy:
Sz: Dawid co się stało?
D: Mój ojciec się odezwał.
Sz: Serio?
D: Tak. Serio. Wczoraj się dowiedziałem.
Sz: Po co się odezwał?
D: Chcę się potkać ze mną i Michałem. ( w tym momencie wstałem z ławki)
Sz: I co? Pójdziesz na to spotkanie?
D: W domu powiedziałem, że się z nim spotkam. Jednak teraz nie wiem co zrobię.
Sz: No wiesz. Zawsze chciałeś porozmawiać z tatą dlaczego tak zrobił. ( też wstał z ławki)
D: Wiem. Jednak już nie wiem czy powie prawdę.
Sz: Na pewno powie. Przecież nie będzie okłamywał swoich synów.
D: Też tak myślę. Jednak boję się tego spotkania. nie wiem jak on zareaguje kiedy zobaczy mnie i Michała.
Sz: No wiesz. Trochę was nie wiedział. Na pewno was rozpozna i się wzruszy.
D: Może masz rację. Dobra. Dzięki za rozmowę. Ja spadam do domu. Mama i Michał pewnie się martwią.
Sz: Nie ma sprawy. I wiesz. Jakby coś to dzwoń.
D: Wiem. Narazie.
Sz: Narazie.
Kiesy odszedłem spory kawałek napisałem do Michała SMS-a : Nie martwcie się. Nic mi nie jest. Już wracam do domu. Po chwili dostałem odpowiedź : Gdzie jesteś? Przyjadę po ciebie. Na pewno nic ci nie jest? Napisałem, ze nie musi po mnie przyjeżdżać, i że nic mi nie jest. Wiedziałem, że będzie jeszcze pisał, wiec wyłączyłem telefon. Kiedy wracałem chodnikiem widziałem wielu ojców ze swoimi dziećmi na spacerze. Uświadomiłem sobie, że ja z moim tatą raz byliśmy na takim spacerze. Zrobiło mi się smutno i przyspieszyłem kroku. W pewnym momencie szturchnąłem jakąś dziewczynę. Nie wiedziałem kto to. Nagle usłyszałem za sobą wołanie:
-Dawid?! Hej Dawid.!!
Kiedy się odwróciłem zobaczyłem, że tą dziewczyną była Martyna. Zobaczyłem, że idzie w moją stronę, więc stanąłem i poczekałam aż do mnie podejdzie. Po chwili stała już obok mnie.
# Rozmowa z Martyną#
M: Hej. Co tam u ciebie?D: Hej. U mnie ok. A u ciebie?
M: Też ok. Nie mogę się doczekać poniedziałku.
D: Tak ja też. Masz swoją gitarę.?
M: Tak mam. A czemu pytasz?
D: Nie. Bo jak byś nie miała to przyniósł bym swoją.
M: Aha. Ok. Dawid wszystko ok?
D: Tak. Wszystko ok. Tylko się śpieszę.
M: Ok. To Cię nie zatrzymuje. Pa.
D: Ok. Pa.
Poczekałem aż Martyna trochę odejdzie i dopiero ruszyłem do domu. Po 10 minutach stałem już na podjeździe. i zastanawiałem się co powiem kiedy wejdę do domu. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Jak wejdę do domu to mama na pewno będzie się pytała gdzie byłem i czy nic mi nie jest. A jest jeszcze bardziej zdenerwowana bo wyłączyłem telefon i na pewno do mnie dzwonili i pisali. Przeszedłem przez podjazd i stanąłem pod drzwiami. Wziąłem dwa głęboki wdechy i nacisnąłem klamkę.
I co?? Podoba się?? Czekam na wasze opinię w komentarzach... :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz